Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /home/bossowski_pl/current/wp-content/plugins/falbum/FAlbum.class.php on line 1512
Józef Andrzej Bossowski » Muzeum - historia powstania i upadek

Muzeum - historia powstania i upadek

Na jednej z najstarszych fotografii z wnętrza lwóweckiego muzeum widać jego pierwotne wyposażenie. Na fotografii, którą zamieszczę tutaj za kilka dni, zobaczymy, że znajdą się w tym muzeum sprzęty prezentowane wcześniej w muzeum w baszcie lubańskiej widoczne na fotografiach niżej.

Niżej przedstawiam tematy, związane z muzeum, którymi będę się zajmował:
1. Ikonografia muzeum – fotografie i ryciny przedwojenne i powojenne.
2. Powstanie i działalność muzeum – niemieckie informatory turystyczne do roku 1945.
3. Spisy inwentarza – ostatni z roku 1937 jest najistotniejszy – zamyka problemy karet.
4. Relacje dawnych mieszkańców miasta – przed- i powojennych.
5. Analiza zachowanych zasobów archiwalnych.
6. Prezentacja dokumentów znajdujących się w moich zbiorach - również te, których kopie udostępnił mi Z.J.

Na początek podam informacje, w jaki sposób w ostatnim czasie była przedstawiana historia Muzeum i jego powojenne losy w kilku wydawnictwach regionalnych.
W serii “Biblioteka Ziemi Lwóweckiej” ukazała się w 1999 broszurka, wydana przez lwóweckiego Wydawcę TOP-BIURO. Na trzech stronach (z 24) autorzy opisują przedwojenne muzeum we Lwówku Śląskim. Na stronie 13 o eksponatach muzealnych możemy przeczytać, że:
stały tu między innymi: kareta Napoleona, którą przyjechał do Lwówka w sierpniu 1813 r. i tu ją pozostawił ...”. A dalej na stronie 15: “… muzeum “pilnowało” dwóch krasnoarmiejców. Od nich to przyjeżdżający z centralnej Polski do Lwówka “szabrownicy” wyłudzali za wódkę i bimber cymelia i eksponaty muzealne. … Na drewno poszły porąbane barbarzyńsko meble, powozy oraz kareta Napoleona ...”. I dalej: “Kiedy wiosną 1946 roku Rosjanie opuścili obiekt, pozostały jedynie śmieci i popioły.”
Tyle bzdur w jednej broszurce można do dzisiaj kupić w lwóweckich księgarniach. Czy to wydawnictwo było dofinansowane przez Gminę tego nie wiem, ale wydawca tych bzdur – Tadeusz Wardyn – ma się czego wstydzić. Może pieczątki robi lepiej, choć na mistrza nie wygląda. Sprawdzę więc ile zamówień składa w jego firmie, “w podziękowaniu” za taką działalność, UMiG Lwówek Śl.
Czy lwóweccy historycy interweniowali w tej sprawie?
Czy Radni “od kultury” zainteresowali się jaki cel mają takie publikacje? – i dalej jakie są tego skutki dzisiaj?
Otóż zachowały się spisy inwentarza omawianego muzeum. Ostatni z roku 1937. Przetłumaczony na język polski przez Gienka Braniewskiego jest ogólnie dostępny we Lwówku Śl. Nie ma w nim ani karety Napoleona, ani powozów.

Większość cennych eksponatów zostało przejętych przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu, większa część zbiorów broni z muzeum lwóweckiego przez wiele lat była na stanie lwóweckiego LO (sam ćwiczyłem z nią na zajęciach PO prowadzonych przez prof. Eugeniusza Sadownika), a wiele dokumentów, które mieli spalić krasnoarmiejcy, pojawia się w wielu publikacjach autora tekstu w broszurce (to tylko czysty przypadek). Czas już uporządkować “śmieci i popioły” na pogorzelisku po autorze takich tekstów, a ziemia niech mu lekką będzie.
Niżej przedstawiam rzut kościoła franciszkańskiego, w którym mieściło się muzeum. Niestety, rzut opracowany przez wysoko-uczonych - więc jak wiele innych spraw - daleko rozmija się z rzeczywistością. Wkrótce umieszczę tu poprawny rzut, opracowany przez … częstochowianina.

Muzeum w roku 1946 było pilnowane przez lwóweckich milicjantów – więc istniało nadal, a fragmenty korespondencji w tej sprawie, dostępne są w Placówce Historycznej w lwóweckim ratuszu. Inne będę stopniowo publikował na tej stronie.
(I znów konkurs bez nagród – kto był wówczas Komendantem Milicji we Lwówku Śląskim?)
Chcę tylko ustalić – jaki jest cel takich publikacji i kto go we Lwówku Śląskim realizuje.

Podobne bzdury wypisuje inny autor, pożałowania godny historyk, Mariusz Olczak. W swojej książce “Lwówek Śląski i okolice” na str. 34 pisze o lwóweckim muzeum: “W 1901 r. przeniesiono eksponaty z wystawy w Bramie Lubańskiej, m.in. powóz, którym Napoleon miał przyjechać do Lwówka w VII 1813 r.” Ten facet chyba nie widział ani powozu, ani baszty. Do tej baszty trudno wstawić wózek dziecinny, a co dopiero karetę. Pomijam już fakt, że Napoleon był we Lwówku Śląskim w dniach 21-23 sierpnia 1813 r. A może przez te 88 lat zmyślona kareta stała w bramie pod chmurką? Trzeba mieć choć trochę wyobraźni panie Olczak.

Ale autor cieszy się dużym uznaniem władz Lwówka Śląskiego, bo potrafi przyłożyć “Ruskim”. W cytowanej książce o pomniku Blüchera na Wzgórzu Kombatantów pisze on na str. 22: “ … pomnik. W roku 1945 został on stąd zabrany przez Sowietów jako zdobycz wojenna.”. Ten autor, zamiast archiwum, ma chyba duży sufit, szkoda, że podczas pisania tych bzdur nie odwiedził Muzeum w Jeleniej Górze, gdzie przez wiele lat fragment zniszczonego pomnika stał na cokole. Dzisiaj marmurowa głowa Blüchera z tego pomnika znajduje się w Placówce Historycznej w lwóweckim ratuszu. Oczywiście dobrze ukryta przed turystami, bo dla dziejów miasta (800 lat) dzisiaj są najważniejsze dinozaury.
A tak przy okazji, to na str. 39 cytowanego opracowania możemy przeczytać, że: “W roku 1454 zatrzymuje się tutaj na noc … król Władysław Jagiellończyk.”. We Lwówku w 1454 r. rzeczywiście był król Władysław, ale Władysław Pogrobowiec, ale czy dla takiego “swojego” historyka ma to jakieś znaczenie. “Jagiellończyk” o wiele lepiej brzmi.

Po lewej stronie widzimy okaz z lwóweckiego muzeum. Oryginał tego pucharu sukienników został sprzedany do muzeum wrocławskiego jeszcze przed wojną, a we Lwówku Śląskim była tylko jego kopia.

Fotografia po prawej stronie pokazuje dzisiejszy wygląd kaplicy Talkenbergów. Podczas funkcjonowania muzeum właśnie tutaj znajdowały się trumny z doczesnymi szczątkami rodziny fundatorów kaplicy, ale ta oryginalna pochodząca z XVI wieku, moim zdaniem, znajdowała się po drugiej stronie (stronie południowej) prezbiterium i nie była tak okazała.

Rysunek F.B.Wernhera i fragment weduty, na którym widzimy zespół klasztorny w połowie XVIII w. Nie widać na nich kaplicy Talkenbergów, która ma pochodzić z XVI wieku! Czekam na logiczne wyjaśnienie naukowców DLACZEGO!
Dla normalnego człowieka (tak na chłopski rozum) poprostu jej wówczas nie było.
Moim zdaniem jest to oczywiste, że została dobudowana w końcu XIX wieku. Postaram się to dowieść.

Dwie fotografie poniżej pokazują pierwsze piętro, tzw. chłopską izbę w muzeum miejskim jakie znajdowało się w baszcie lubańskiej. Pokażę również fotografie innych poziomów tego muzeum, ale nadal nie wiem gdzie mogła znajdować się zmyślona kareta Napoleona?
Gieneku B. - a może Ty zamieścisz tutaj spis inwentarza, który przetłumaczyłeś? Może wszyscy razem przekonamy Burmistrza, żeby nie miał wyrzutów sumienia, że usunął tak wspaniały tekst z oficjalnej strony Lwówka Śląskiego!

Ta sala ekspozycyjna w starym lwóweckim muzeum w baszcie lubańskiej mieszcząca się na ostatnim piętrze nazywana była “gniazdko”. A może to tutaj była kareta Napoleona - panie Olczak? Szkoda, że taka mała i na zdjęciu jej nie widać. Zostało nam jeszcze jedno piętro postaramy się jej tam poszukać.



Wyżej mamy dwa widoki na muzeum. Fotografie pochodzą z lat dwudziestych. Ten z lewej, od południowego zachodu z ulicą prowadzącą od dawnej Promenady, i ten po prawej, od północnego wschodu, a na pierwszym planie kaplica Talkenbergów - oczywiście nowa - gdzie jej do XVI wieku.

Jeszcze jedna fotografia z wnętrza muzeum w kościele pofranciszkańskim we Lwówku Śląskim. Na pierwszym planie widzimy komodę, którą widać na wcześniejszej fotografii w muzeum w baszcie lubańskiej.
Teraz na chwilę przerywam publikacje o dawnym muzeum, mam wiele pilniejszych i ważniejszych spraw. Oczekuję na głos PT Czytelników. Jeśli ktokolwiem ma coś w tej sprawie do powiedzenia proszę o sygnał.

30.11.2005 r.
Właśnie otrzymałem od p. Macieja Szczerepy kserokopie fragmentów pewnego opracowania z końca lat siedemdziesiątych interesujących dla omawianej sprawy starego Muzeum we Lwówku Śląskim – Löwenberg. Opracowanie liczące ponad 50 stron maszynopisu nosi tytuł: “Losy ruchomego mienia kulturalnego i artystycznego na Dolnym Śląsku w czasie ostatniej wojny oraz spis miejsc ukrycia zbiorów wg wykazu, opartego na oryginalnych dokumentach niemieckich, z komentarzem, opartym na korespondencji niemieckiej i polskiej”. Tytuł trochę długi, ale mówi wszystko co potrzeba.
Nie ma w nim jednak informacji kto jest jego autorem i na czyje potrzeby był on opracowany.
Na str. 12 mamy wykaz osób występujących we wstępie i w komentarzu do spisu składnic działających na Dolnym Śląsku w akcji zabezpieczania i rewindykacji. Figuruje tam tylko sześć nazwisk, więc podam je wszystkie z opisem jaki występuje w dokumencie.
Prof. dr Stanisław Lorentz, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie. W latach 1945 – 1950 dyrektor - Naczelna Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków w Ministerstwie Kultury i Sztuki.
Mgr Witold Kieszkowski, Wice-dyrektor (Naczelna Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków w Ministerstwie Kultury i Sztuki) kierujący akcją rewindykacyjną na Dolnym Śląsku w latach 1945-46. Zmarł w roku 1950.
Stefan Styczyński, artysta plastyk, delegat Ministerstwa Kultury i Sztuki do zabezpieczania zabytków ruchomych w woj. Wrocławskim w latach 1946 – 1949. Zmarł w latach pięćdziesiątych.
Jerzy Deryng, kierownik składnicy Muzealnej Ministerstwa Kultury i Sztuki w Bożkowie, pow. Kłodzki – był zastępcą Styczyńskiego. Zmarł w latach siedemdziesiątych.
Prof. dr Gunther Grundmann, historyk sztuki, niemiecki Konserwator Zabytków Prowincji Dolnośląskiej, kierujący akcją ukrycia zbiorów. Zmarł w roku 1976.
Dr inż. Kurt Sommer, najbliższy współpracownik Grundmanna do spraw technicznych i transportowych.
Po zakończeniu wojny w roku 1945 na Dolnym Śląsku utworzono polskie składnice dzieł sztuki. Nosiły one oficjalną nazwę: “Składnice Muzealne Ministerstwa Kultury i Sztuki”. Potrzebę utworzenia takich polskich składnic szczegółowo uzasadnił Wice-dyrektor mgr Witold Kieszkowski, (Naczelna Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków w Ministerstwie Kultury i Sztuki) kierujący akcją rewindykacyjną na Dolnym Śląsku w latach 1945-46 w swoim artykule “Składnica muzealna Paulinum …”. Tworzono je w razie potrzeby na okres krótszy lub dłuższy. Powstawały na bazie jakiejś niemieckiej składnicy albo tworzono je na nowo w dogodnym miejscu. Tak powstała składnica Paulinum w pałacu (zamku) pod Jelenią Górą. Była ona czynna od 30.09.1945 r. do 17.05.1949 r. Kierowała nią Barbara Tyszkiewicz.
Do składnic kierowano zbiory ruchomych zabytków przejęte przez Okręgowe Urzędy Likwidacyjne, z Państwowych Nieruchomości Ziemskich (późniejsze PGR-y), z referatów Kultury i Sztuki przy starostwach powiatowych, z Komend Milicji Obywatelskiej i innych instytucji, które po wojnie weszły w posiadanie ruchomych zbiorów sztuki.
Pod numerem 52 wykazu składnic figuruje Lwówek – Löwenberg. Była tu duża składnica w miejscowym kościele katolickim. Zawierała rzeźby i malarstwo z wielu gotyckich kościołów wrocławskich. Nie poniosła strat i spokojnie została rozładowana po wojnie.
W tej sprawie mam pewne wątpliwości. Otóż jak pamiętam z lat szkolnych, w latach sześćdziesiątych, kiedy rozbierano zachodnią pierzeję rynku i leżące za nią zabudowania, w piwnicach znaleziono wspaniały gotycki tryptyk. Został on złożony w kaplicy św. Krzyża w kościele parafialnym (wówczas był tylko jeden), a później przekazany do konserwacji do PKZ. Minęło już ponad 40 lat od tego zdarzenia i ten tryptyk umknął jakoś mojej uwadze. Nie widzę go w żadnym lwóweckim kościele, ani w muzeum. Kto wie jakie są jego losy i dlaczego np. nie wrócił do wyremontowanego gotyckiego kościoła franciszkanów? Byłby wielką atrakcją miasta?
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie … proszę o sygnał w komentarzu lub emilką.

Ale wróćmy do naszego tematu. W innym byłym kościele we Lwówku Śląskim (pofranciszkańskim) było urządzone muzeum regionalne z przewagą sztuki ludowejczytamy w dokumencie. Styczyński wizytował oba kościoły jesienią 1946 roku. Wobec zagrożenia zbiorów muzeum (w tym samym kościele był magazyn wojsk radzieckich) zdecydował się w styczniu 1947 roku na przewiezienie zbiorów do składnicy Paulinum w Jeleniej Górze.
I znów pojawia się temat wojsk radzieckich we Lwówku Śląskim. Z rozmów z osadnikami wynika, że w roku 1946 we Lwówku Śląskim nie było już oficjalnie wojsk rosyjskich, całą administrację przejęli już Polacy, choć wiele zakładów, np. browar czy wodociągi, funkcjonowały na bazie dawnych pracowników niemieckich. Muzeum w roku 1946 pilnowali lwóweccy milicjanci.
Może po lekturze tego tekstu Pan Burmistrz przestanie mieć wyrzuty sumienia?
Następny krok w poszukiwaniach to porównanie spisów inwentarza z Muzeum we Lwówku Śląskim – Löwenberg i spisu zbiorów przejętych do Paulinum (myślę, że te dokumenty zachowały się). Brakujących przedmiotów będę szukał we Lwówku Śląskim.

5 razy skomentowano wpis “Muzeum - historia powstania i upadek”

  1. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Z wielką przyjemnością przeczytałem “emilkę”, którą dostałem w sprawie lwóweckiego muzeum. Bez zgody autora nie ujawnię jego nazwiska ale jej treść jest nadzwyczaj interesująca dla wyjaśnienia sprawy lwóweckiego muzeum. Poniżej tekst:
    “Szanowny Panie Andrzeju!
    Przeglądając Pańską stronę internetową zauważyłem, iż próbuje Pan wyjaśnić sprawę dawnego muzeum. W swoich zbiorach znalazłem maszynopis zatytułowany “Losy ruchomego mienia kulturalnego i artystycznego na Dolnym Śląsku w czasie ostatniej wojny……”, a w nim kilka zdań w tej kwestii.Pozwolę sobie je zacytować: ” (…).W Lwówku w innym byłym kościele było urządzone muzeum regionalne z przewagą sztuki ludowej. Styczyński wizytował obydwa kościoły w jesieni 1946. Wobec zagrożenia zbiorów muzeum / w tym kościele był magazyn wojsk radzieckich/ zdecydował się w styczniu 1947 na przewiezienie zbiorów do składnicy Paulinum”.
    Styczyński Stefan był Delegatem Min. Kultury i Sztuki do zabezpieczenia zabytków ruchomych w woj. wrocławskim. Paulinum-składnica w pałacu koło Jeleniej Góry (1945-49).
    Serdecznie pozdrawiam …podpis”

  2. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Z wielką przyjemnością przeczytałem “emilkę”, którą dostałem od lwóweckiego historyka Pana Macieja Szczerepy w sprawie lwóweckiego muzeum. Jej treść jest nadzwyczaj interesująca dla wyjaśnienia sprawy lwóweckiego muzeum. Poniżej cytuję za zgodą nadawcy pełny tekst emilki:
    “Szanowny Panie Andrzeju!
    Przeglądając Pańską stronę internetową zauważyłem, iż próbuje Pan wyjaśnić sprawę dawnego muzeum. W swoich zbiorach znalazłem maszynopis zatytułowany “Losy ruchomego mienia kulturalnego i artystycznego na Dolnym Śląsku w czasie ostatniej wojny……”, a w nim kilka zdań w tej kwestii.Pozwolę sobie je zacytować: ” (…).W Lwówku w innym byłym kościele było urządzone muzeum regionalne z przewagą sztuki ludowej. Styczyński wizytował obydwa kościoły w jesieni 1946. Wobec zagrożenia zbiorów muzeum / w tym kościele był magazyn wojsk radzieckich/ zdecydował się w styczniu 1947 na przewiezienie zbiorów do składnicy Paulinum”.
    Styczyński Stefan był Delegatem Min. Kultury i Sztuki do zabezpieczenia zabytków ruchomych w woj. wrocławskim. Paulinum-składnica w pałacu koło Jeleniej Góry (1945-49).
    Serdecznie pozdrawiam
    Maciej Szczerepa”

  3. Józef Andrzej Bossowski » Archiwum bloga » Nowiny Jeleniogórskie i Nowiny Lwóweckie napisał(a):

    […] Po rzuceniu okiem na teksty oceniam, że ten pierwszy numer jest bardzo spokojny, teksty dotyczące historii miasta i atrakcji turystycznych (choć bez autorów) są wygładzone jak pupa niemowlaka. Tak wygładzone, że chyba nie zachęcą dzisiejszych wybrednych turystów do przyjazdu do miasta. Kiedy jeszcze raz przeczytałem teksty, to wcale nie jestem przekonany czy są one kierowane do turystów. Co możemy przeczytać we “wstępniaku” (przypominam – kolumna płatna): “… ma być poświęcona miastu i gminie i służyć ma przede wszystkim promocji tego właśnie zakątka oraz odnotowywaniu istotnych wydarzeń z jego życia. … dostarczać … informacji o sprawach szczególnie ważnych z punktu widzenia lokalnych samorządowców.” Jak widać o turystach i problemach ważnych z ich punktu widzenia nie ma mowy! Może więc drugi tekst “Nasze atrakcje” kierowany jest do turystów. Dotyczy on fortyfikacji miejskich przyrównywanych do Carcassone, które są największą atrakcją miasta. Panowie redaktorzy proszę o trochę umiaru – nie wystarczy Lwówkowi “Szwajcaria lwówecka”. Nawet jej nie ma kto uporządkować. Wytrawny turysta jak był w Paczkowie to wie, że tamte fortyfikacje są znacznie lepiej zachowane i to one na Dolnym Śląsku zawszy były porównywane do Carcassone. A jeśli to tak wielka atrakcja turystyczna to dlaczego duży fragment murów przy dawnej bramie bolesławieckiej został szczelnie zasłonięty gęsto posadzonymi przy murach drzewami. Mury obronne zachowane we Lwówku Śląskim są cenne ale zupełnie z innych powodów. Warto je poznać. Na pierwszy ogień poszła Wieża Bramy Lubańskiej. Dowiadujemy się, że w niej było miejskie archiwum (powiedzmy szczerze – magazyn dokumentów i akt miejskich, które dzisiaj znajdują się w Jeleniej Górze), ale nie dowiadujemy się, że była tam izba regionalna, przeniesiona później do muzeum w kościele franciszkańskim. “Podczas II wojny światowej przechowywano w niej część zbiorów biblioteki wrocławskiej.” – czy to taki kontakt z Uniwersytetem Wrocławskim ma nobilitować miasto. To tak jak w kawale o kontaktach radzieckiego żołnierza z elektroniką, kiedy używa prezerwatywy kontrolowanej elektronicznie. “W latach 50. XX wieku młodzież urządziła harcówkę oraz izbę pamiątek regionalnych” – a potem ktoś te pamiątki “podharcerzył” i nikogo to nie zainteresowało. “Później wnętrza uległy dewastacji”. Tak same z siebie. Wszystko to prawda, tyle że działo się to całe pokolenie później w latach 1960-1975. Wśród tych “pamiątek regionalnych” był na przykład unikatowy sztucer wykonany przez lwóweckiego rusznikarza – ręce opadają, taka młodzież w ZHP? Był zjazd działaczy tego hufca ZHP i co? Jest fajnie – nadal króluje – rąsia, klapa, buźka, goździk. Czy ktoś wspomniał o tej izbie regionalnej? No to - pomyślałem - może Burmistrz przekona turystów do odwiedzenia miasta. “Dlaczego warto przyjechać do Lwówka Śląskiego? – ponieważ to bardzo ciekawe miejsce, które przyciąga niepowtarzalnym urokiem i niezwykłymi atrakcjami turystycznymi. Mamy wiele cennych zabytków, o które dbamy, piękną przyrodę, no i wspaniałe agaty.” - powiedział. To prawda, ale nie cała. W ratuszu wymieniono pokrycia dachów i stolarkę (okna i drzwi), a inne zabytki np. most z XVI w.? Przyroda wspaniała – wszystko rośnie jak chce i gdzie chce, tak, że z punktów widokowych nic nie widać, ale tylko czasami trzeba dosadzić drzew aby zasłonić stare mury (obronne). A agaty w mieście to widać tylko przez 3 dni na imprezie – później to już normalnie, do zobaczenia za rok. Lepszym symbolem miasta by chyba była “zupa pomidorowa”. Większość mieszkańców ją zna i do tego można ją kupić (nawet w Kruku). “A relacje z mieszkańcami gminy? - … oceniani jesteśmy dobrze. … oczekiwania … w stosunku do aktywności społeczeństwa, na którego rzecz pracujemy, też są wyższe od tego, co przynosi życie.” Co tu mówić o aktywności lokalnej społeczności. Niech się tylko ktoś spróbuje wychylić przed szereg. Jestem wspaniałym królikiem doświadczalnym oceny aktywności. Czy tam na miejscu ktoś może podjąć solidną merytoryczną dyskusję? Pytanie retoryczne. Będzie okazja sprawdzić, czy moje najnowsze wydawnictwa regionalne będą zauważone na gminnej stronie (płatnej). […]

  4. Bogdan napisał(a):

    Szanowny Panie Józefie,
    pracuję nad książką opisujacą losy dzieł sztuki na terenie Dolnego Śląska w latach 1942-1950, czyli poczynając od momentu rozpoczęcia przez Niemców ich dyslokacji i ukrywania, do czasu zakończenia polskiej rewindykacji powojennej.
    Oczywiście jednym z tematów są losy ówczesnych niemieckich Heimatmuzeów z tego terenu, ale na ten temat pozostało bardzo niewiele materiałów.
    W związku z tym iż, jak można na Pańskiej stronie przeczytać dotarł Pan do wielu dokumentów i zdjęć z tego okresu, jest pytanie, czy mógłbym się z nimi zapoznać?
    A może także i inni mieszkańcy miasta mają jakieś materiały na ten temat?

    Pozdrowienia

    Bogusław Wróbel

  5. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Panie Bogusławie,
    pozwoli Pan, że w tej sprawie odpowiem na adres emilkowy.

Dodaj komentarz