04 List otwarty właściciela browaru i mój komentarz
Zamieszczam tekst opublikowany w postaci listu otwartego, który był zapowiedzią STRAJKU zorganizowanego przez właściciela lwóweckiego browaru. Forma protestu może nieco dziwna, ale poruszany problem jest bardzo istotny. Poświęcę mu trochę miejsca na stronach mojej witryny.
“Lwówek Śląski dnia 19.XII. 2006
List otwarty
-
Brak współpracy wśród mieszkańców regionu.
Zanik świadomości istoty wzajemnej pomocy społeczności lokalnej.
Zagrożenie dla miejsc pracy w regionie - tym zjawiskom mówię kategoryczne NIE.
Wyrażam ten protest formą dotychczas nieznaną w kręgu podmiotów gospodarczych. Przyjęło się, że strajkować mogą tylko niezadowoleni wobec pracodawców pracownicy.
Jestem innego zdania. Sądzę, że tym razem prawo do strajku mam również ja jako przedsiębiorca, postulując do wszystkich mieszkańców regionu o wsparcie mające na celu ochronę miejsc pracy ich rodzin, zatrudnionych nie tylko w browarze, ale również w innych, lokalnych przedsiębiorstwach.
Nie pozwólmy umrzeć firmie, która jest wizytówką regionu jeleniogórskiego. Spróbujmy się wszyscy zjednoczyć i walczyć z wielkimi fabrykami, które kupują rynek reklamą, a nie jakością. Od dawna nie decyduje ostateczny konsument o tym, jakie towary są warte zakupu. Takie decyzje podejmują za nich koncerny. Wprowadzają swoje struktury we wszystkich sklepach, nawet w tych najmniejszych. To prezenty, rabaty i drogie reklamy kierują gustami klientów.
Dzięki zintegrowanym działaniom w środkach masowego przekazu można wskazać społeczeństwu, dokąd zmierza ta droga. Że za jakiś czas koncerny odwrócą się od wiernych dziś sobie dystrybutorów, tworząc własne centra logistyczne, co spowoduje masowy upadek mikro sklepów w sąsiedztwie. To sprawi, że tych ostatnich nie będzie stać nawet na kupno regionalnej gazety.
Uważam, że w lokalnych mediach zbyt mało jest informacji, które wskazałaby odbiorcom jak ważną rolę w regionie odgrywa sprzedaż rodzimych produktów. Jej brak jednocześnie oznacza sprzedaż regionalnych miejsc pracy. To sprawia, iż w punktach detalicznych nie ma miejsca na produkty, ani reklamę Browaru ze Lwówka, z którego mieszkańcy regionu mogą być dumni. Mogę pokusić się nawet o dobitne porównanie browaru do drużyny futbolowej, która zdobyła tytuł mistrza Polski w latach 2001, 2003 i 2004 oraz srebrny medal w międzynarodowym konkursie, ale nie ma swoich kibiców, którzy przeżywają z nią sukcesy i szczerze wspierają w porażce.
W Afryce wielkie tytoniowe koncerny przywiązują do siebie swoich klientów, udzielając im lichwiarskich pożyczek, w zamian oczekując wyłączności w dystrybuowaniu własnych produktów. Niszczy się lasy po to by tytoń się suszył, nie mając na względzie ekologicznych potrzeb przyszłego pokolenia. Koncerny, co do zasady, nastawione są na generowanie zysków i realizację własnych potrzeb. Ciąży na nas moralny obowiązek wobec naszych dzieci, by stworzyć im możliwość podjęcia godnej, dobrze płatnej pracy w swoim regionie, a nie tysiące kilometrów stąd, gdzieś daleko za granicą.
Nie jest moim celem spełnianie własnych potrzeb, nie kieruje mną prywata, choć świadom jestem, że ktoś może mi to zarzucić. Ten, kto tak sądzi jest w błędzie. Mam jedynie na celu dbałość o interes społeczności lokalnej i jestem przekonany, iż bez Waszego wsparcia nie będę w stanie uratować, ani wielowiekowej tradycji mojej firmy, ani tysięcy regionalnych miejsc pracy. Nie mogę spokojnie patrzeć na to jak poprzez bojkotowanie sprzedaży naszych produktów w sklepach i lokalach gastronomicznych zabiera się nam szansę na lepsze jutro.
Kończąc, liczę na zdecydowany krok z Państwa strony. W razie jakichkolwiek pytań otwarty jestem na spotkanie z Państwem.
Prezes Zarządu
Wolfgang Bauer”
-
A to mój komentarz:
Wszystkie podkreślenia w tekście są moje. To są sprawy, nad którymi się warto dokładnie zastanowić.
To apel w zasadzie do lokalnych lwóweckich kupców, a może “kupczyków”, choć widzę, że to w zasadzie zwykłe sprzedawczyki. To oni sprzedali swój lokalny patriotyzm, to oni zatracili swoją godność, to oni za kilka srebrników, za ochłapy rzucone im przez koncerny piwne, sprzedali swoją lokalną więź.
To niestety działa w obie strony. Jeśli klienci widzą zaprzedanie się koncernom i zerwanie lokalnej więzi to też porzucają takiego kupca. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Muszę więc przedstawić mój pogląd w tej sprawie i zwrócić się do lwóweckich kupców.
Szanowni Państwo,
lwóweccy kupcy,
to myślenie “koncernowe” jest bardzo krótkowzroczne i dzisiaj takim działaniem doprowadzacie do zniszczenia lokalnej fabryki. To nie wasza fabryka, więc ona was nie interesuje, ale to miejsce pracy waszych klientów. To dzięki niej i wy macie możliwość funkcjonowania. To przecież działa jak naczynia połączone - jak tam wypłacą pieniądze, to one do was wpłyną. Tak to wszystko funkcjonuje. Pieniądze zarobione dla koncernów niczego nie poprawią w waszym mieście. Wyjadą z miasta i pomogą niszczyć inny browar.
Dzisiaj “koperta” od koncernów dała wam krótki oddech finansowy, ale rekin jest i zawsze pozostanie rekinem. Wcześniej czy później pożre was. Pieniądze to jak narkotyk, uzależniają. A duże pieniądze tym bardziej. Nie liczcie na to, że pozostaniecie partnerami rekina. Jesteście im potrzebni tylko do osiągnięcia właściwego celu. Dzisiaj ten cel to zniszczenie browaru lokalnego. Jutro wy będziecie na celowniku. Da się kupić każdego, który może pomóc ten cel zrealizować. Istotna jest tylko cena. Ale nikt nie rozdaje pieniędzy za darmo, niech państwo w to nie wierzą.
Pieniądze, które dzisiaj dostaliście, w zębach odniesiecie koncernom, albo zamkniecie interes. Niestety tak to działa. Duży może więcej.
Może warto więc zjednoczyć się przeciwko wielkiemu? Stać się wielkim i stawiać swoje, jeszcze korzystniejsze warunki. Tylko w kupie siła, bo kupy nikt nie ruszy. Czy jesteście w stanie porzucić swoje partykularne (prywatne, osobiste) interesy i pomyśleć globalnie o całym mieście, a nawet powiecie czy regionie? Może na początek warto powrócić do tradycyjnego prawa mili, funkcjonującego we Lwówku Śląskim od roku 1209, które zakazywało sprzedaży innego piwa w odległości mili (7,5 km) od browaru. Tak dbano o swoją Małą Ojczyznę.
Czy to nie pora aby zacząć tworzyć swoją Małą Ojczyznę z lwóweckim piwem, kiełbasą Niebieszczańskich, chlebem Świerczewskiego, własnymi poetami, własnymi malarzami … ?
Popatrzcie wokół siebie. Mleczarni już nie ma, piekarnia jest w Świeradowie - ale on leży już w innym powiecie - oderwał się od Lwówka Śląskiego i nie przywozi tutaj turystów (a wy chleb tam kupujecie i tam wywozicie pieniądze), rzeźnia - jeśli jeszcze funkcjonuje, to tego nawet nie widać, kolej w dolinie Bobru - wspaniałe dzieło inżynierów - zdycha na waszych oczach, dworca PKS już nie ma - pozostał patyk z nazwą miasta. Szpital lada moment zniknie. Obiekty zabytkowe pozamykane. Kino - został tylko neon, “Rycerska” - też tylko reklama. W mieście ani jednego turysty, hotele puste … Powiat lada moment zostanie zlikwidowany.
Doprowadźcie jeszcze browar do upadłości i możecie gasić światło.
Zastanówcie się państwo nad wspólnym działaniem. Zjednoczeni i silni stajecie po stronie swojego, tak swojego lokalnego browaru. Stawiacie wspólne stanowisko mamiącym was łakociami koncernom. Tylko w taki sposób możecie być pewnym, że nikt was nie wykiwa. Browaru nie da się zabrać na plecy. Produkuje dobry i uznany przez specjalistów towar. Możecie być pewni, że będziecie sprzedawali mercedesy piwne, a nie czystą chemię z etykietą piwa o stuletnim terminem przydatności do spożycia. Bez wiedzy gdzie ta chemia jest produkowana i dokąd wypływają pieniądze z miasta.
Jeśli wszyscy będą zainteresowani, aby browar funkcjonował, to nie ma powodu do obaw. Do końca świata a nawet jeden dzień dłużej może on działać. Tu nie ma się co oglądać na władze, one też są po stronie koncernów. I też chyba nie reprezentują waszych interesów. One działają tylko kadencję więc ich można zrozumieć, ale wy - lwóweccy kupcy - musicie mieć pewność, że wasze miejsce pracy będzie trwałe i trwało jako interes rodzinny. Przejdzie na potomków.
Czy będzie wam miło słyszeć od mieszkańców, że to właśnie dzięki wam, miasto zaczyna się rozwijać, zaczyna powracać nadzieja na lepsze jutro, zaczyna się stabilizować wasza sutuacja i pojawia się szansa na rozwój firmy.
Powie ktoś, że piwo to niewielki procent waszych obrotów, a zastrzyk finansowy koncernu liczy się w budżecie.
To przecież nie o sprzedaż piwa tylko chodzi. To wielka promocja miasta i produktu regionalnego, to szansa na przyjazd turystów z okolicy, to dodatkowa sprzedaż innych towarów, do dodatkowe usługi - noclegi, spotkania, pamiątki - birofilia, to rozwój rzemiosła i rękodzielnictwa, to ożywienie gospodarcze całego regionu. To muzeum piwa i słodu, to historia i tradycja, to uszanowanie twórców tego sukcesu.
Piwo w tym wszystkim to liczy się najmniej. Liczy się jego marka, jakość, wieloletnia tradycja, prestiż na rynku, uzyskane wyróżnienia i promocja miasta podczas konkursów piwnych. To wszystko kręci się wokół piwa, a przede wszystkim życzliwa atmosfera i optymizm, może przynieść największe korzyści miastu i wam KUPCOM, którzy macie w swoich rękach klucze do sukcesu.
Jak widać nie możecie liczyć na władze miasta - im zupełnie brak wyobraźni. Nigdy nie wykorzystali wszelkich konkursów związanych z piwem do promocji miasta. Wspaniałe piwo zdobywające nagrody i browar, który je wyprodukował, zawsze były sierotą. Wygłada to tak jakby piwo było produkowane gdzieś w krzakach. Do dzisiaj budzi to zdziwienie organizatorów konkursów piwnych i specjalistów od piwa. Może więc restauratorzy i hotelarze lwóweccy zaczną tam promować swoje usługi.
Problem w tym czy zależy wam na tym sukcesie? Czy wolicie wpisać się do grona barbarzyńców niszczących resztki nadziei dla swojego miasta.
Wrócę jeszcze do tego tematu jeszcze nie raz. Zachęcam do przeanalizowania stanowiska ORLENU, rekina paliwowego, gdy zaczynało brakować paliw. Wierność we wszystkim lub zdychaj.
12-03-2007 o godz. 01:04
Panie Bauer jak Pan śmie pleść takie bzdury???
Kto zmienił nazwę browaru wyrzucając z niej nazwe naszego miasta?
Kto umieścił na ścianie browaru napis w języku niemieckim?
Kto miał umożane zaległości podatkowe?
Po co man firma w miescie która marnie placi pracownikom, nie placi miastu podatków, produkuje marne piwo i obraża sie ze nie chcemy go pić???
12-03-2007 o godz. 02:03
Panie Marku,
myślę, że pan Bauer sam potrafi panu odpowiedzieć na postawione pytania. Zanim to zrobi postaram się panu wyjaśnić kilka spraw.
To, że miasto odwraca się od browaru to widać i z pana wypowiedzi, nie ma więc czego wyjaśniać - to krótka odpowiedź na pierwsze pytanie.
W sprawie zmiany nazwy browaru - wyrzucenie z niego Lwówek Śląski - chyba nie ma pan pełnej wiedzy. Otóż władze miasta, na wniosek jednego z radnych (nazwiska jeszcze nie będę podawał do publicznej wiadomości) zwróciło się o opłacanie używania nazwy miasta w nazwie firmy (browaru). Do mnie dotarła podobna “oferta” opłat za używanie herbu miasta w moich książkach.
Właściciel wykreślił więc słowo Lwówek i został Browar Śląski, a ja zaprzestałem używać obecnego herbu miasta i będę używał tylko herbu przedwojennego. Żeby zarabiać na nazwie trzeba ją pierw wypromować. Może dotrze to wreszcie do świadomości radnych.
Szanowny panie, jesteśmy już w Europie, lada dzień będzie to jeden twór polityczny bez granic, bez państw, jedna wspólna gospodarka, zobaczy pan, że jeszcze na rogatkach miasta spotka pan napis Loewnberg, ulice będą miały dwa napisy - po polsku i po niemiecku, później już tylko jeden - po niemiecku, więc o co pan kruszy kopie. Przeszkadza panu, że w browarze niemieckim, właściciel wraca do oryginalnych nazw hal, takich nazw jakie były w czasach Hohberga. Czy ma pan tego świadomość. Wolałby pan nazwy po angielsku, o co panu chodzi. Niech pan w swojej firmie nazwie pokoje po chińsku, znacznie wyprzedzi pan bieg historii.
Poza tym, że umorzenie pisze się przez “RZ”, to chyba nie miejsce na dyskusję na ten temat. Nie znamy ani powodów, ani okoliczności umorzenia. Niech pan patrzy bardziej obiektywnie. To nie ważne, że szklanka jest w połowie pusta, ważne, że ona jest w połowie pełna. To jest ważne. Ważne ile wpływa do kasy, a nie mówić o pieniądzach, które nie mają szans wpłynięcia. One kiedyś wrócą do tej kasy. Poczekajmy. Niech pan nie płacze nad rozlanym mlekiem.
Panie Marku, czy jest pan specjalistą od oceny piwa? Czy wogóle pije pan piwo? Na jakiej podstawie wyraża pan takie opinie o produkowanym we Lwówku piwie? Dlaczego deprecjonuje pan opinie jurorów konkursów, na których oceniano lwóweckie piwo? Czy pana nie przekonują trzy medale Piwo Roku? Trochę szacunku dla autorytetów. Takie puste słowa do niczego nie prowdzą. Może pan stanie do konkursów ze swoją produkcją. Może obok piwa i pana wyroby będą mogły promować miasto. Niech się pan pochwali swoimi osiągnięciami, a nie deprecjonuje osiągnięcia innych.
Szanowny panie Marku,
niech mi pan wierzy. Nikt nie namawia was mieszkańców do picia lwóweckiego piwa. Pan chyba też nie rozumie o czym mówimy, o czym dyskutujemy, o co apeluje właściciel browaru.
To nie o tym rozmawiamy, że nie chcecie kupować tego piwa, nie chcecie go pić. To wasz wolny wybór. Bądźcie wszyscy abstynentami. Problem w tym, że kupcy, sprzedawczyki, nie chcą udostępniać piwa klientom, którzy go poszukują, nie chcą sprzedawać i nie chcą go nawet prezentować. Temu i ja się sprzeciwiam i wszyscy, którzy przyjadą do tego miasta napić się świeżego niepasteryzowanego piwa. To niedopuszczalna dyskryminacja!
A wie pan dlaczego nie chcą sprzedawać? Od koncernów dostają dolę za takie działania. Taka sytuacja powoduje, że turysta, który przyjedzie do Lwówka Śląskiego, nie ma szans poznania wspaniałego lokalnego produktu. Wie o nim, bo piwo znane jest od Szczecina przez Białystok, Bieszczady i Śląsk, a nawet w Warszawie, w tej największej polskiej wiosce. Prezentowane jest na różnych konkursach, zdobywa nagrody. Wszyscy mają o tym piwie dobre zdanie, wysoko go cenią - tylko Lwówek Śląski jest przeciw i jego mieszkańcy są przeciw. Czy tylko tam we Lwówku Śląskim wszyscy są specjalistami od piwa, a reszta to niemoty? Czy pozwoli pan smakoszom decydować co chcą kupić, a nie decydować za nich? Niech pan nie kupuje i nie pije, ale dlaczego ja nie mogę sam dokonać wyboru przy zakupie.
Narzeka pan, że właściciel mało płaci swoim pracownikom. A pan dobrze i terminowo płaci? Widzi pan, że to wszystko są naczynia połączone. Lwówek nie sprzedaje lwóweckiego piwa, pracownicy browaru coraz mniej zarabiają, do sklepów trafia coraz mniej pieniędzy, a w końcu trzeba będzie zamknąć sklepy i lokale. Sprzedawczyki zamiast poprawiać sprzedaż oglądają się na “kopertę” od koncernów, bo ona da im chwilowy oddech finansowy, kasę z miasta wywiozą koncerny piwne - a mieszkańcy ustawią się w kolejce do biedy.
I kto kupi pana wyroby? - zastanowił się pan?
12-03-2007 o godz. 23:51
Panie Andrzeju zróbmy igrzyska, w Monachium ogłosimy WIELKI KONKURS PIWA zaprosimy 5 browarów najgorszych z mozliwych, oczywiście wygramy ten konkurs i w świat pójdzie fama ze nasz browar zdobył 1 miejsce w Monachium, Panie Andrzeju czy to jest uczciwe? nie bądźmy dziećmi. PIWO ROKU?????? WIEC CZY TEN BROWAR WYGRAŁ Z PIASTEM, LEŻAJSKIEM, HEINEKENEM, DOGIEM itp. ??? oczywiscie powie Pan ze oni nie byli zainteresowani udzialem w TAKIEJ IMPREZIE, no i pewnie bo jakby FIAT ogłosił konkurs na najszybsze auto i wystawił 126p to BMW napewno by tam sie nie stawiło
chocby po to by nie brac udziału w tej żenadzie (mam nadzieje ze dobre ż i nie bedzie mnie Pan musiał poprawiać:-)
Panie Andrzeju dobrze znam opinie mieszkanców lwowka o piwie Pana Bauera, jest negatywna i niech to pozostanie bez komentarza bo o gustach sie nie rozmawia.
Jesli Pan Bauer zna przypadki i ma dowody jakis bezprawnych działań wielkich koncernów piwowarskich na lwóweckim rynku piwa to niech je przedstawi albo równie dobrze głosi że pracownicy w LECH-u sikają do beczek z piwem bo mniej więcej na takim poziomie są takie zarzuty.
Panie Andrzeju, niech Pan nie wymaga od nas abysmy robili z siebie idiotów i tylko w imie lokalnego patriotyzmu chronili ten w opini wiekszej czesci naszej spolecznosci ZŁY i marnej jakosci produkt. Przeciez reszta Polski ma też kubki smakowe i jakoś nie bardzo kwapi sie do kupowania tego piwa. Jkabyśmy tak myśleli to nadal w Polsce były by pralki wiatki, organki elwirki i wyroby czekoladopodobne.
Jeśli Lwówek ma być postrzegany jako wartościowe i europejskie miasto to nie może kierować się zakłamaniem powodowanym lokalnym patriotyzmem tylko po to aby utrzymać upadającego bankruta.
Pisze Pan ze “Wszyscy mają o tym piwie dobre zdanie, wysoko go cenią - tylko Lwówek Śląski jest przeciw i jego mieszkańcy są przeciw” jeśli by tak było jakież problemy miałby ten browar??? co może 10 tysiecy przeciw 38 milionom obywateli???
Prawda jest taka że piwo jest marne, smakuje jakby było rozcienczone a Pan Bauer zamiast kupic gdzies nową recepturę próbuje grać na nucie patriotycznej po to by ratowac własną kasę. Ot co.
Panie Andrzeju GWARANTUJĘ Panu, że jak ten browar upadnie, kupi go ktoś inny i być może wprowadzi tam nowe standardy i taką miejmy nadzieję.
Panie Andrzeju, Pan Bauer nie jest naszym zbawcą, damy sobie radę bez Niego a jak Bóg da browar wróci w polskie ręce.
Mam jeszcze jedno Pytanie do Pana. 1209rok, kto mieszkał we Lwówku, Polacy czy Niemcy? wiec na Boga dlaczego napis po niemiecku????
Jakaby Pan widział napis na wieży katedry wawelskiej “Das Katedre von Wawel” ? (pewnie napisalem z błędem ale jest Pan inteligentnym człowiekiem, zrozumie Pan sens)
pozdrawiam i gratuluję strony internetowej
sondę nt. jakości lwoweckiego piwa zamiescilem na mojej stronie www.lwowekslaski.com.pl monitorujmy jej wyniki
12-03-2007 o godz. 23:58
jeszcze drobna uwaga, jest jakis błąd w skrypcie antyspamowym, skrypt oblicza sumę cyfr 1 i 0 jako 10 a przy wpisaniu wyniku 1+0=1 wyświetla informację o problemach z matematyką
ale aż tak to nie przeszkadza no chyba że ktoś napisze długi komentarz i po prawidłowym zsumowaniu liczb zostanie “wyrzucony” i zmuszony do ponownej pracy na klawiaturą.
Ale poza tym jak wspomniłes serwis jest wartościowy
13-03-2007 o godz. 00:16
Mam jeszcze taką refleksję: czy naprawdę piwo powinno być produktem kojarzonym z naszym miastem, czy naprawdę ten produkt odzwierciedla ducza naszego miasta? nie wiem, zastanawiam się.
13-03-2007 o godz. 02:12
Panie Marku,
Na początek przepraszam i dziękuję za uwagę na temat spamów – muszę podszkolić program w matematyce. To pierwszy sygnał w tej sprawie.
A wracając do piwa to chyba nic pan nie wie o tym wspaniałym napoju. To, co pan mówi wyraźnie o tym świadczy. Do tego jest pan uprzedzony do piwa i właścicela browaru. Do niczego nie dojdziemy. To jak rozmowa ze ślepym o kolorach. Nie tracę jednak nadziei na pana edukację, jest pan młody, a tylko krowa nie zmienia poglądów.
W Polsce 90% rynku piwa mają w swoich rękach trzy zagraniczne, podkreślam ZAGRANICZNE (dla pana jest to istotne), trzy spółki piwne: KP, GŻ i CP. Nie będę im robił reklamy, więc nie wymieniam ich pełnych nazw. To, co one produkują to czysta chemia, a nie piwo. Miliony butelek takiego samego płynu o 100 letnim okresie przydatności do spożycia.
Zrobiliśmy test dla 25 osób, każdy dostał 7 szklanek piwa i nazwy na kartce. Były tylko 2 trafne. Chce pan to i panu zrobię taki test, a nawet 25 osobom we Lwówku. Wynik będzie identyczny. Tego piwa nie da się odróżnić. Niech się pan sam przekona. Zachęcam do odwiedzanie strony browar.biz/forum/ poczyta pan, co o tym mówią piwosze.
Szkoda czasu na te wywody.
To nie gusta mieszkańców Lwówka, to uprzedzenia do właściciela, decydują o waszej opinii o piwie. W tym grajdołku jest was tylko kilku, ale podajecie się za wszystkich mieszkańców. Tego mogą żałować wszyscy inni, a najbardziej ci, co nie są świadomi tego, co się wokół nich dzieje. Nie będą znali powodów katastrofy.
Panie Marku, może w pana branży zna pan formy współpracy. W piwie jest nieco inaczej. Niby wszystko zgodne z prawem, a dokucza. Podobnie było w telekomunikacji. Czy ktoś coś robił niezgodnego z prawem? To nie o to chodzi. Pan tego zupełnie nie rozumie. Niech pan poserfuje po wskazanym forum, a jak pan trochę poczyta i jest pan trochę inteligentny to zobaczy pan o co w tym wszystkim chodzi. A jak nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze, duże pieniądze.
Jeśli zaś chodzi o kupowanie lwóweckiego piwa, to nawet pan sobie nie wyobraża, jakie jest nim zainteresowanie. W całej Polsce, no z wyjątkiem Lwówka – tam są sami specjaliści więc zachwycają się chemią i reklamą. To chyba z biedy pada zaćma na mózg mieszkańcom. To zawiść chyba zżarła im resztki kubków smakowych.
Mówi pan o wartościowym i europejskim mieście? Czy poważnie myśli pan o Lwówku? Toż to skończone zadupie, najgorszy wskaźnik wykorzystania funduszy unijnych, ciemnogród, kiedy był pan ostatni raz we Lwówku? Może nie zabrał pan okularów? Czy i pan tkwi w tym zacietrzewieniu? Spoko, a może musi pan trzymać z nimi, bo są pana klientami, niech pan popatrzy w drugą stronę, na Bolesławiec, tam z gówna, z gliny, robią takie szkarady i nikt im tego nie wytyka, każdy kręci interes, powstają nowe firmy, bo jest klient i chce tą glinę kupować. A panem chyba muszą się zainteresować nawiedzeni ekolodzy. Zmięknie panu rura.
Tylko Lwówek, bohatersko jak błazen, rzuca się i nie pozwala produkować i sprzedawać napoju, poszukiwanego na rynku. Tylko mieszkańcy Lwówka wiedzą, co jest dobre i co można produkować. Nie będzie tu Niemiec produkował dobrego piwa. I jeszcze promował do tego nasze miasto. Nie pozwolimy. Co innego kompanie zagraniczne, ich nikt nie zna, a o tym piwie mówią w TV (prywatnej i zagranicznej TV), więc musi być dobre. Panie Marku niech się pan opamięta. Zamrożony pan czy co? Jest rok 2007!
Z was nie trzeba robić idiotów, na każdym kroku sami to udowadniacie. Specjaliści od piwa mówią wam, że browar produkuje wspaniałe piwo, ale wy wiecie lepiej. Choć żaden z was tego piwa nie pije. Dajcie szansę innym. Tym, którzy potrafią docenić jego wartość.
Pan chyba przespał ostatnie lata, nie dostrzega pan, że jest już rok 2007? Browar jest prywatny i tylko jego właściciel zadecyduje, tylko on może zdecydować o swojej własności, nikt inny. Spokojnie może ten browar rozebrać na cegły, ale chyba zostawi komin – wspaniałego fallusa w centrum miasta. Jako symbol głupoty mieszkańców.
Niech się pan nie łudzi, browar nigdy nie trafi w polskie ręce. Nawet Bóg panu nie pomoże. Jesteśmy zbyt biedni i zawistni. Jedyna nadzieja, że kupi go któraś kompania i natychmiast zamknie, jak pana ulubionego PIASTA. Tego browaru już nie ma, a piwo chemiczne używa tylko jego nazwy. Czy wie pan gdzie ten Piast jest produkowany? Nawet na etykiecie tego pan nie znajdzie. Woda, podstawowy składnik piwa jest inna, a panu nadal smakuje. Inna technologia produkcji, inne składniki, a panu nadal smakuje. To nie piwo panu smakuje, a reklama - panie Marku, kiedy pan to sobie uświadomi? Może być już za późno.
I tak się może skończyć to igranie z ogniem. Kompania będzie używała nazwy „Książęce” (i wówczas będzie panu smakowało), ale będzie ono produkowane gdzieś poza miastem. Tutaj jest tylko atrakcyjna działka w mieście, w centrum miasta. Na całym Dolnym Śląsku zachował się tylko jeden browar – ten we Lwówku Śląskim - ostatni już.
Niestety, w roku 1209 nie było języka polskiego. Wszyscy mówili w języku, który dzisiaj nazywany jest starogermańskim, a pisali po łacinie. Ten browar postawili Hohbergowie – Niemcy i wszystkie hale nosiły niemieckie nazwy aż do roku 1948. A tablica reklamowa Hoh-berg-bier wisiała na murach browaru do końca lat 60-tych.
Widać wyraźnie, że uwiera panu obywatelstwo właściciela, a nie piwo. Na piwie to się pan zupełnie nie zna. I to jest najgorszy problem we Lwówku Śląskim. Im mniej się wie tym więcej ma się do powiedzenia. Ten szowinizm wynieśliście ze szkoły i z własnych domów. Pokazuje to na katastrofę lokalnego szkolnictwa i systemu edukacji we Lwówku Śląskim. To władze miasta muszą nad tym trochę (DUŻO) popracować.
A zaczynaliśmy rozmowę o piwie …
Chce się pan odnosić do historii miasta? To właśnie piwo się do tego nadaje najlepiej. Zachował się dokument o mili piwnej. To ta mila piwna 7,5 km spowodowała, że miasta leżą w takiej odległości: Bolesławiec 18 km, Wleń 17 km, Gryfów 18 km, Lubań 25 km, Lubomierz 15 km od Lwówka. Mila w te i mila we w te to razem 15 km. To największa pamiątka piwna zachowana do dzisiaj. A pan ma wątpliwości czy warto piwo wiązać z miastem. Nie tylko warto, ale i trzeba. Takich ciekawych dokumentów piwnych jest jeszcze więcej. Ale jak zdegradujecie to piwo do szczochów, to dwa pokolenia nie starczy aby to odwrócić. Niech pan pomyśli o wnukach, niech one też mają szansę wyboru.
Za was ktoś zdecydował o rozbiórce lwóweckiej starówki, ależ widzę zadowolenie. Macie chociaż spokój z tymi zabytkami. Tak samo będzie z piwem. Też będziecie mieli spokój, a wnuki was ocenią.
Ale czy w zacietrzewionym mieście jeszcze to kogoś interesuje? Niech się pan zastanowi.
Robi pan jakąś sondę na stronie, którą ogląda kilku nawiedzonych mieszkańców miasta. Co pan chce uzyskać? Opinię z Białegostoku, z Gliwic, z Łodzi, z Poznania, z Warszawy…?
Panie Marku trochę umiaru. Niech sie pan wybierze na konkursy piwa (zawiadomię pana) i zobaczy jak to wygląda, pogada pan z ludźmi piwa, będzie pan wiedział o czym rozmawiamy.
Pozdrawiam
13-03-2007 o godz. 14:39
no troche mnie zaszokowalo co Pan napisal, postanowilem z Panem nie polemizowac chociazby dlatego -”Niestety, w roku 1209 nie było języka polskiego. Wszyscy mówili w języku, który dzisiaj nazywany jest starogermańskim, a pisali po łącinie” - słyszał Pan kiedys o jezyku starosłowianskim użuwanym w ówczesnych czasach powszechnie aż do rzeki Łaby? Poza tym jak widze kiedy zaczyna brakowac Panu argumentów zaczyna Pan obrażać swoich rozmówców i nawet stosuje groźby…? No nic, nasza rozmowa pewnie pozostanie na Pana stronie i kazdy czytelnik sam moze wyciagnać z niej wnioski, troche sie zawiodlem bo mialem nadzieje na rzeczowe argumenty z Pana strony ale sposob w jaki Pan mi odpowiedział uważam za… zresztą, życze Panu powodzenia.
13-03-2007 o godz. 14:48
jeszcze jedno bo to bardzo wazne, napisal Pan “Za was ktoś zdecydował o rozbiórce lwóweckiej starówki… ” wiem ze już Pan nie mieszka we Lwówku ale jesli moge wiedziec kiedy Pan sie wyprowadził? podejrzewam że w momencie wyburzania starówki jeszcze Pan tu był, czy wobec tego zostały jakies slady Pana protestów przeciw wyburzeniom? poza tym kto pytal mieszkancow miasta? Panie Andrzeju, należy być sprawiedliwym w swoich wypowiedziach i naprawde, miej emocji, mniej obrazliwych słów jesli chce Pan być traktowany jako poważny głos w dyskusji.
pozdrawiam i życze pogody ducha
13-03-2007 o godz. 23:04
Panie Marku,
Spóźnił się pan o jakieś 50 lat w uzasadnianiu polskości tych ziem. To w czasach powojennych trzeba było wpajać przesiedleńcom, że wracają na ziemie piastowskie, prawnie należące się Polsce. To było odwrócenie uwagi od opuszczanych ziem na wschodzie.
Dzisiaj żaden historyk nie licytuje się czyje to ziemie. Śląsk to wielokulturowa kraina w różnym okresie historii należąca do innego władcy. Tą wielokulturowość trzeba pielęgnować i rozwijać współpracę ze wszystkimi sąsiadami. A pan chce wyciągać jakieś demony, tworzyć bariery, tworzyć polskie firmy (browar) – to przebrzmiałe melodie. To już nieświeży obiad. Mamy Unię, znikają granice, jest wolność osiedlania się i przemieszczania. Daj pan spokój z jakąś tam polskością. Polska może być tylko w was mieszkańcach, musicie pielęgnować język ojczysty, polską tradycję, tworzyć swoją Małą Ojczyznę ze wszystkimi – z Niemcem, Czechem, Żydem, przesiedleńcem, autochtonem, no i lokalnymi produktami, które będą identyfikowane z tą Małą Ojczyzną. Wszystkimi dobrymi produktami. Jeśli tego nie zrobicie zostaniecie wchłonięci przez inną Małą Ojczyznę i ślad po was zaginie. Bolesławiec kiedyś jako niewielkie miasteczko leżał w powiecie lwóweckim, a dzisiaj stoi znacznie wyżej w rozwoju gospodarczym i turystycznym. Jeśli odłączy się gmina Mirsk, a wszystko na to wskazuje, powiat lwówecki przestanie istnieć.
Warto by pan wiedział, że Śląsk kończył się w Gryfowie na Kwisie, dalej była Saksonia i Łużyce ze swoim językiem. Śląsk po czasach piastowskich zawsze szczycił się wielką autonomią. Nie rozumiem, po co panu historia do promocji upadającego miasta i powiatu. Historia przestaje się liczyć dla trupa gospodarczego.
Chciałbym poznać pana argumenty, na temat jakości piwa. Twierdzi pan zdecydowanie, że tak uważają mieszkańcy. Czy ma pan podstawy do takiego twierdzenia? Nie, – bo nie, i tyle pana argumentów. Nie przekonują pana jurorzy konkursów, nie przekonują pana nagrody, nie przekonują pana konsumenci, więc kto i jak ma pana przekonać?
Czy nie ma pan świadomości, że są to bezpodstawne i obraźliwe pomówienia? Czy nie widzi pan żadnej szkodliwości w swoim działaniu? Obraża pan obywatela innego państwa, który zgodnie z prawem Unijnym przyjechał do Lwówka Śląskiego robić interesy. Co go spotyka? Zdziczała społeczność działająca na jego szkodę? Czy dociera do pana fakt, że on nie rozumie, o co chodzi? Produkuje dobry towar, uczestniczy w konkursach, w Polsce, bo przecież w Polsce pracuje i produkuje, zdobywa nagrody, a w mieście gdzie prowadzi firmę na każdym kroku jest obrażany, dyskryminowany, i co więcej władze i mieszkańcy działają na jego szkodę. Delikatnie mówiąc to skandal.
Rozważę czy nie wystąpić na drogę prawną w jego obronie.
Twierdzi pan, że stosuję w dyskusji nawet groźby. Chciałbym, aby postawił się pan w sytuacji, kiedy grupa ekologów niemieckich pod pana firmą czyniła bezpodstawne zarzuty, że dewastuje pan środowisko, że marnuje pan tak cenny surowiec na swoje wyroby, że trzeba używać tylko plastików, a nie naturalne materiały. Dyskredytują bez żadnych argumentów pana pracę i pana firmę. W krótkim czasie poszedłby pan z torbami. Czy nie widzi pan, że w takim chórze bezpodstawnych pomówień pan uczestniczy?
Pan może nie pić tego piwa, może pan nie kupować, może ono panu nie smakować, to pana zdanie i pana wolna wola. Jednak, kiedy mówi pan MY, to złe, bo złe, to to już jest nieuprawnione.
A w sprawach lwóweckiej starówki – to wyprowadziłem się z miasta w roku 1965 i starówka w dużej części jeszcze stała. Nigdy jej nie żałowałem, i nigdy nie protestowałem przeciwko jej rozbiórce. Piszę nawet o tym w swoich książkach. Szkoda, że ich pan nie czyta. Pan zupełnie nie rozumie biegu czasu. Dla pana wojna to tak odległa sprawa, że nie wie pan, o czym mówię. Zachęcam, niech pan porozmawia ze starszymi mieszkańcami miasta. Jest ich coraz mniej, więc czasu niewiele.
Nie zna widać pan opowieści z pierwszej ręki „pensjonariuszy” obozów koncentracyjnych (był tam mój ojciec), nie zna pan „napięć” występujących jeszcze wiele lat po wojnie, nie zna pan zabaw z bronią i niewybuchami, nie zna pan okrucieństw wojny, więc nie rozumie pan, że w tym czasie nie było sentymentów do czasów i „pamiątek” niemieckich.
W czasach szkolnych sam niszczyłem pamiątki niemieckie, w tym głowę Bluchera, a dzisiaj zabiegam o ich odszukanie i przywrócenie na swoje miejsce. Oczywiście poza pamiątkami związanymi z niemieckim faszyzmem i hitleryzmem. Języka niemieckiego uczyłem się na wydawnictwach niemieckich pisanych gotykiem, polskich książek nie było. Napisałem też informator o lwóweckim browarze Hohbergów (niemieckim browarze i niemieckich pamiątkach) i będę zabiegał o pieczę nad grobowcem rodzinnym Hohbergów.
Widzi pan jak to się zmienia?
Pogodę ducha mam, ale dziękuję za życzenia. Dobrego nigdy dość. Dzisiaj po zajęciach czeka na mnie Koźlak z browaru Amber i to nim poprawię sobie dodatkowo pogodę ducha. Czy pan wie, o czym mówię? Smakosze, zapewniam pana, doskonale to wiedzą. To dzieło sztuki z innego małego browaru. Jak to dobrze, że są jeszcze takie małe browary, które produkują dzieła sztuki. Dziękuję wszystkim piwowarom z tych browarów.
Piwu cześć!
Na pohybel mieszkańcom Lwówka Śląskiego.
14-03-2007 o godz. 22:29
To ostatnie zdanie było bardzo chamskie Panie Andrzeju w stosunku do nas .Nie wiem co Panem kieruje, ale chyba chce Pan być” persona non grata” we Lwówku.Rozumiem pańskie uprzedzenia w stosunku do władz miasta.Ale tym nas pan normalnie znieważył.
Oświadczam Panu, iż od tej pory zaprzestaję korespondencji z Panem.Obraża Pan nas , stawiając piwo ponad gniazdo w którym się Pan wychował.Wstyd.
15-03-2007 o godz. 02:36
Panie Frakutek,
My, Towarzysze, już minęło. Pora działać w swoim imieniu i na własny rachunek. Dyskutuję na swojej stronie z dwoma, mieszkańcami Lwówka, utożsamiającymi się z 10.000 mieszkanców. Czy reprezentujecie kogoś, stowarzyszenie, władze? - czy tylko swoje, skrajne, odosobnione, nieakceptowane przez mieszkańców poglądy - tego nie wiem.
Proszę więc wyrażać swoje poglądy i w swoim imieniu.
Takie prywatne poglądy trzeba firmować własnym nazwiskiem, a nie ukrywać się pod nikiem.
Tych kilku (dwóch, trzech - słownie dwóch, trzech) nawiedzonych mieszkańców od kilku lat daje mi do zrozumienia, że jestem persona non grata. Pilnujcie panowie swojej prywaty, a nie poważnych problemów dotyczących miasta, które dobiega 800 lat.
Tacy nawiedzeni działacze spowodowali zniszczenie tradycji herbu miejskiego - 500 lat minęło bez echa. Miasto zmieniło herb więc co tu świętować. Dzisiaj na swojej stronie internetowej miasto szczyci się tradycją - chyba rocznicą własnej głupoty.
Zbliżają się okrągłe rocznice wojen napoleońskich … i co? Miną znów bez echa…
Mam dość na dzisiaj, jutro dołożę coś więcej, wolę napić się wspaniałego Koźlaka. Zapewne też szczochy według pana… produkuje go mały browar i nie jest to chemia prawie jak piwo.
Wspaniałemu piwu cześć!
15-03-2007 o godz. 20:30
tak na wszelki wypadek zrobilem sobie zrzuty ektanu ze stron tego serwisu na ktorych obraza i szkaluje sie magistrat i mieszkancow lwowka, ciekawe czy moze to byc materialem dla prokuratury w ewentualnych pozwach o znieslawienie? moze by skonczyc z chamstwem w sieci?
15-03-2007 o godz. 22:04
Do ” lokalnego patrioty”- daj sobie spokój stary.Jest demokracja i każdy może wyrażać swoje zdanie.Pan Bossowski również i w końcu to jego strona.Te zrzuty to sobie zostaw na pamiątkę i nie rób sobie nerwów z pomysłami o pozwach.To niepoważne.Ma człowiek takie zdanie o nas i je wyraża .Ale bycie mądrym na odległość to żadna odwaga.Zresztą co Pan Bossowski o nas wie??Nic !Mieszka sobie w Częstochowie i wyraża swoje zdanie na temat ludzi z którymi nie ma żadnego kontaktu na co dzień.
Do Pana Andrzeja-Ani ja ani Greg czy Marek ,do tej pory nie wyrażaliśmy się o Panu w żaden absolutnie niegrzeczny sposób , więc proszę nie tytułować nas jak w powyższym poście ( nawiedzeni).Owszem kilka razy dostało się panu od internautów ,wcale nie powiedziane ,że ze Lwówka.Więc niech Pan nas do tego nie miesza.
16-03-2007 o godz. 16:59
Szanowni panowie dyskutanci,
Niestety nadal nie docierają do panów moje argumenty, moje wyjaśnienia.
Przedstawiłem panom tekst Oświadczenia właściciela browaru i wyraziłem na ten temat swoją opinię. Takiej opinii oczekiwałem również od panów.
Popatrzcie, co się dzieje?
Jest pewien dokument, i zapraszam internautów do dyskusji nad nim. Aby zachęcić do zabrania głosu, jako pierwszy zabieram głos w tej sprawie i wyrażam własną opinię. Punkt po punkcie omawiam ten dokument i przedstawiam w tej sprawie swoje zdanie. Temat podejmuje p. Marek, i co…
Stawia same pytania (po drobnym liftingu)?
„Panie Bauer jak Pan śmie pleść takie bzdury???
Kto zmienił nazwę browaru wyrzucając z niej nazwę naszego miasta?
Kto umieścił na ścianie browaru napis w języku niemieckim?
Kto miał umarzane zaległości podatkowe? Po co nam firma w mieście, która marnie płaci pracownikom, nie płaci miastu podatków, produkuje marne piwo i obraża się, że nie chcemy go pić???”
Teks jest dość długi – ale czy to same bzdury? Jest trudny do zrozumienia, bo widocznie tłumacz nie był najwyższych lotów, ale żeby od razu same bzdury? Dlaczego pan tych bzdur nie wyspecyfikuje i wypowie w tej sprawie własnego zdania?
Facet mówi, że miasto się od niego odwraca, że kupcy są niechętni, a pan o napisie w języku niemieckim, że właściciel to marnie płaci, że marne piwo, że wyrzucił nazwę miasta, że nie chcecie pić jego piwa. O wszystkim, o plotkach, ale ani słowa o meritum sprawy.
Wyjaśniłem p. Markowi, o czym jest to pismo i jak ja go rozumiem, to dostaję odpowiedź z innej beczki:
- “w Monachium ogłosimy WIELKI KONKURS PIWA zaprosimy 5 browarów najgorszych z możliwych, oczywiście wygramy ten konkurs”.
Otóż p. Marku – do konkursu nie zaprasza się wybranych browarów, aby ktoś mógł wygrać, tylko wszyscy w określonej grupie mają szansę i możliwość wzięcia udziału w konkursie. Jeśli ktoś rezygnuje z tej szansy, boi się poddać publicznej próbie to jego sprawa, to świadczy o tym, że jeszcze nie jest gotowy do oceny publicznej, i to jest pierwszy etap samooceny browaru.
W Monachium, stolicy dobrego piwa, choć samo miasto nie kojarzy się najlepiej, z dyletantami nikt nie będzie rozmawiał. Oni wiedzą jak wypromować miasto na piwie i nikt nie namawia tam do picia piwa, jak na lwóweckim LLA, i nikt nie promuje alkoholu.
- CZY TEN BROWAR WYGRAŁ Z PIASTEM, LEŻAJSKIEM, HEINEKENEM, DOGIEM – a z jakim Piastem miało konkurować „Książęce”, z tym produkowanym we Wrocławiu, czy tym produkowanym w „krzakach” – bo wie pan gdzie Piast jest produkowany? Tej informacji brakuje na etykiecie – niech pan przeczyta „Apel do browarów”, może uda się wymusić na fabrykach, żeby podawały taką informację, może to pana przekona.
Te piwa fabryczne, szanowny panie, nie nadają się do oceny dla normalnego człowieka. On ich za nic nie odróżni. To tak jakby pan w szklance piwa chciał sprawdzić czy w browarze jest dobrze wycechowany fotokolorymetr pilnujący barwy piwa, albo sacharymetr, który mierzy zawartość cukru, albo inną sondę. To jest fabryka piwa, a nie browar. Tego ma się produkować dużo i jednakowe, i jak panu nie odpowiada czerwona etykieta to dostanie pan zieloną, albo żółtą, albo z koroną albo z Piastem – a pan wybiera tą z Piastem – taka pana wola. W środku dostaje pan piwo marki piwo. Produkcja ma być duża i tania, ale pan płaci dużo bo tą ciecz trzeba reklamować, a to kosztuje.
A w dyskusji nic pan nie mówi o swoim mieście, o korzyściach płynących z istnienia w mieście browaru, o szacunku do dobrego wyrobu. Dzisiaj pan wyraża bezpodstawne opinie o piwie, jutro będzie pan mówił o władzach, pojutrze o mnie, ale nie jestem przekonany czy te opinie pan dokładnie przemyślał, czy to jest pana trafna ocena poparta wiedzą i doświadczeniem. To mogą być przecież puste słowa, zwykłe powtarzane plotki.
Czy zastanowił się pan nad skutkami takiego postępowania? Dzisiaj to dotyczy piwa, a jutro, kogo będzie to dotyczyło … gipsu, agatów, kiełbasy … Czy warto inwestować w takim mieście, mieście, w którym mieszkańcy wyrzekają się swojego produktu? Tak się składa, że właściciel browaru prowadzi równolegle dużą firmę konsultingową, czy pan myśli, że ta opinia o mieście nie pójdzie w świat? Trzy pokolenia nie zdołają tego wszystkiego odkręcić. Już można gasić światło w Starostwie. Szkoda prądu. To ostatnie chwile powiatu lwóweckiego. Upadający browar pociągnie na dno siedzibę powiatu, a za nim pójdzie utrata praw miejskich. Oszukani mieszkańcy Płakowic wrócą do swojego sołectwa i w magistracie też zgasi się światło. Pałac odzyskają Hohenzollernowie i tak się skończy lwówecka igraszka z piwem.
Przysłowie mówi o utopieniu w łyżce wody, a Lwówek Śląski zasłynie z utopienia się w butelce piwa.
O następnych elementach naszej dyskusji opowiem nieco później.
16-03-2007 o godz. 21:09
Panie Andzreju , Płakowice z łezką w oku wspominają czasy kiedy były wiochą.Teraz są miastem i mają niewiele korzyści z tego.
Pański cytat-”Przedstawiłem panom tekst Oświadczenia właściciela browaru i wyraziłem na ten temat swoją opinię. Takiej opinii oczekiwałem również od panów.
Popatrzcie, co się dzieje?”
Widzi Pan ,my wiemy doskonale co się dzieje.Pan Bauer nie ma i nie miał nigdy chęci nawiązania współpracy z mieszkańcami miasta.Ludzie na słowo browar pukają się w czoło.Dlaczego nigdy nie zrobił spotkania otwartego dla ludności , nie przedstawił swojej wizji rozwoju tej firmy?Teraz gdy mu się to wali ( większość ludzi zgodnie twierdzi , iż to jest celowe działanie ) zwala winę na mieszkańców a oni chyba są ostatnimi , których powinien obwiniać za cokolwiek.Lwówek jak większość miasteczek tego typu boryka się z biedą.Jak ludzie mają się przejmować problemami browaru skoro na co dzień muszą dbać o to żeby dzieciaki miały co zjeść.Pisze Pan mądrze i uczenie.Tylko gdyby Pan mieszkał tu a nie w Częstochowie miałby Pan całkiem inne zdanie na ten temat.
Marek zadał konkretne pytania.Zresztą taka jest prawda.Pan nie będąc w centrum tego bałaganu wyraża swoją opinię i prawie w każdym zdaniu udowadnia że jesteśmy tacy czy śmacy.Pan Bauer ma mądrych tłumaczy i doskonale wie co umieścił na swojej stronie.A powiat jak padnie , to na pewno nie z powodu browaru i jak dla mnie ,to mogłoby nastąpić nawet dzisiaj.
16-03-2007 o godz. 23:53
“To ostatnie chwile powiatu lwóweckiego. Upadający browar pociągnie na dno siedzibę powiatu, a za nim pójdzie utrata praw miejskich.”
Dobrze by było żeby właściciel tego tekstu czytał słowa które sam pisze.
Coś mi mówi że jak browar padnie to przynajmiej nastepny wlasciciel bedzie płacił do kasy miejskiej podatki wiec już chocby na tym miasto zyska, po drugie nie wroci w rece hohenzollernow bo miasto zlicytuje go za dlugi i tez na tym zarobi. marek i Frakutek mają w wielu kwestiach racje nie powiem ze we wszystkich ale w znacznej wiekszosci, admin tej strony powinien czasami probowac zrozumiec ze ktos moze miec odmienne zdanie i jesli mu piwo nie smakuje to nie i koniec a jak ktorys z przedmowcow powiedzial ” o gustach sie nie rozmawia”.
widze ze jestescie dobrze zorientowani w sytuacji browaru, powiedzcie mi , ta receptura piwa jest skad przywiozl ja wlasciciel z niemiec czy taka sama byla za komuny bo to wyjasni mi sprawe wielowiekowosci produkowanego tutaj piwa, bo czy browar jest stary czy nowy ma znaczenie tylko wtedy gdy mowimy o piwie w kazdym innym znaczeniu to tylko tradycjai historia murów i budynku
co do ogolnej dyskusji na tej stronie to mogla by ona byc bardziej rzeczowa ale strony musza przyjmowac argumenty. Frakuteek pisze ze mieszkancy nie lubia tego piwa (takie opinie dominują i ja to tez slysze) a admin mowi ze jak im nie smakuje to sa głupi i zabiorą im prawa miejskie. admin reaguje zbyt zywiolowo i nie potrafi przyjac do wiadomosci faktow jakie sa w tym miescie oczywiste a jeszcze oskarza mieszkancow o zmowe - to juz przesada zeby nie powiedziec żenada. mysle ze ta dyskusja powinna miec na celu pomoc browarowi ale wowczas admin powinien zapytac co zdaniem mieszkancow browar powinien zmienic!!!! bo przeciez o to chodzi, nikt we lwowku nie chce upadku browaru!!! ale dzialania wlasciciela zrazily ich do jego firmy i to trzeba naprawic. w takim pismie wlasciciela browaru powinno byc pytanie do mieszkancow lwowka: jak mozemy razem wspolpracowac, czego oczekujecie od mojej firmy i produktow aby nasze wzajemne stosunki byly lepsze. to NORMALNE DZIALANIE MARKETINGOWE TWORZACE WIEZ KLIENTA Z FIRMA i tego nie trzeba sie wstydzic!!!!! ale do tego potrzeba odrobine pokory ze strony browaru. praca we lwowku i okolicach jest, browar jesli malo placi i nie placi podatkow jak piszecie to jest obciazeniem dla miasta a co do nazwy browaru to jesli wlasciciel nie potrafi sie z ratuszem dogadac do jaka to jest reklama dla jego FIRMY KONSULTINGOWEJ??? poza tym wlasciciel mial tez konflikt z innym niemcem od lat mieszkajacym w polsce ktory jakis czas byl jednym z dyrektorow w browarze, odszedl bo twierdzil ze browar nie ma strategii, nie ma jasno wyznaczonych celow wiem bo sam mi to powiedzial.
Panowie mysle ze wszyscy macie racje po trosze jednak w dyskusji nie ma swietych krow, admin niech przyjmie do wiadomosci ze browar popelnil we lwowku wiele bledow i to jest problem, to to trzeba naprawic, browar powinien sciagac do siebie ludzi a nie ich olewac i miec za nic. slowo o napisie na scianie, wielu mieszkancow on mierzi wiec moze pierwszy krok wlasciciela browaru w celu pojednania sie z mieszkancami- niech usunie ten napis, to dla niego nic nie bedzie znaczylo a dla mieszkancow bedzie mialo takie znaczenie - Bauer zaczyna nas rozumiec, szanowac nasze uczucia byc moze to jednak “swoj chlop”. czy to takie trudne????? sprzedaz piwa napewno wzrosnie
to tyle a jeszcze jedno slowo, czytam te wasze wypowiedzi i pozwolilem je sobie ocenic niech to bedzie sprawdzian dla was, ja mam gdzies sprawe browaru i to czy lwowek bedzie powiatem ale moje tu pisanie to jest egzamin dla was, chce zobaczyc reakcje admina czy mnie wyzwie od glupkow czy choc w czesci przyzna racje, chce znac zdanie Frakutka na temat proponowanego zdjecia napisu niemieckiego czy on jako mieszkaniec miasta powita to radosnie i usmiechnie sie do Bauera, marek raczej juz wypadl z dyskusji ale po ostatnim WIELCE WYWAZONYM mailu admina byc moze powroci ale tez to dla niego test czy obraza sie i juz czy zalezy mu na dyskusji i przyszlosci miasta i schowa dume i wroci do rozmowy
tak wiec Panowie nieco egoistycznie z nutka narcyzmu ocenilem Wasze wypowiedzi ale nie miejcie mi za zle ze was pouczam, po prostu patrze na was z boku i byc moze dlatego widze wiecej niz wam sie wydaje, no i nie badzcie jak ci Polacy co to gdzie dwaj to trzy zdania. wiele jest forow gdzie zremy sie i klocimy wyzywamy i ponizamy, rodacy pora pojsc po rozum do glowy sprawcie by kolejne wasze wypowiedzi zawieraly gotowe propozycje rozwiazania tematu a czy admin nie pomyslal o zaproszeniu do dyskusji na tych lamach Bauera- teraz test dla niego- czy znajdzie czas, odrobine dobrej woli wykrzesa????
pozostane anonimowy, jak narazie
17-03-2007 o godz. 00:38
Oj, widzę jak ten mój Anti-spam jest denerwujący. Mnie też coś tam wywalił. Wyszkolę go, albo zmienię.
Zapewniam, że na wszystkie posty coś powiem, ale jutro mam spotkania ze studentami i muszę pomyśleć o nich.
We wtorek jestem we Lwówku i w środę rano odwiedzam browar. O efektach napiszę.
Zapewniam, że zrobię spotkanie na temat mojej książki o browarze, i zaproszę Wolfganga B. Pogadamy o wszystkich sprawach. Boję się, że może to być musztarda po obiedzie i nie gwarantuję, że będzie uczestniczył w spotkaniu.
Jestem poza domem, więc wystepuję jako dyskutant. Mogę to przerzucić w inne miejsce.
Zaczyna mi sie podobać “Lokalny Patriota”, ustosunkuję się do wszystkich problemów. Zapewniam. Choć lokalny patriota daleko mieszka od Lwowka i nie wie, że browar był Hohbergów, a nie hohenzollernów, to zaczyna mi się podobać jego podejście.
Mam zjazd i dużo zajęć, ale o wszystkim napiszę.
Pozdrawiam
Przecież ani to mój browar, ani moje problemy. Prezentuje swoje zdanie pod własnym imieniem i nazwiskiem i i nie mam nic do ukrycia.
17-03-2007 o godz. 12:43
Ubawił mnie fragment tekstu “lokalnego patrioty”:
Szanowny panie, proszę mi nie wmawiać, że zachęcam do dyskusji o smaku piwa. Proszę poczytać, że staram się nawet to wstrętne słowo PIWO pomijać w moich tekstach. Zastępuję go zupą pomidorową, produktem, dobrym produktem. Przecież zachęcam mieszkańców aby byli abstynentami.
“admin mowi, że jak im (lwóweckie piwo) nie smakuje to są głupi i zabiorą im prawa miejskie.”
To taki sposób rozumowania gdzie można wykazać, że pieniądz to pijak:
Pieniądz to grunt,
grunt to ziemia
ziemia to matka
matka to anioł
anioł to stróż
stróż to dozorca,
dozorca to Kowalski
a Kowalski to pijak.
Ale jeśli już jest w mieście firma, która wytwarza wysoko ceniony produkt, to warto ten produkt włączyć do promocji miasta.
Lubomierz, choć nieudolie, chce się podeprzeć filmami uznanymi przez gremia, kina podpierają się filmami z Oskarami, a Lwówek wstydzi się i nie chce promować swojego miasta uznanym i nagradzanym produktem.
Póki co jest to jedyny znany w Polsce dobry produkt wytwarzany we Lwówku. I tylko tyle mówię.
A pan mi wmawia, że dyskutuję o smaku piwa.
Wynika stąd oczywisty wniosek, że jeśli miasto nie będzie się promowało, nie będzie zabiegało o turystów - bo tylko oni mogą przywieźć pieniądze do miasta, to z czystego powietrza nie utrzyma się miasto i jego mieszkańcy.
Nadmiar świeżego powietrza jest bardzo szkodliwy!
Przekonał się o tym np. Napoleon czy Hitler pod Moskwą.
Każdy chwyt zachęcający do przyjazdu turystów do miasta jest dobry - nawet piwo. Lokalne piwo.
A dlaczego władze miasta i dyr. LOK woli na LLA w tej sprawie rozmawiać z koncernami, a nie lokalnym browarem, to zupełnie inna sprawa.
17-03-2007 o godz. 14:04
Dlaczego w sklepach i lokalach nie ma lwóweckiego piwa?
„admin reaguje zbyt zywiolowo i nie potrafi przyjac do wiadomosci faktow jakie sa w tym miescie oczywiste a jeszcze oskarza mieszkancow o zmowe - to juz przesada zeby nie powiedziec żenada.”
Fakty są takie, że w sklepach i lokalach we Lwówku Śląskim nie ma lwóweckiego piwa.
Spotkałem go w Hotelu Piast, w pałacu w Brunowie i jednym sklepie.
Jadę tam ponownie i odwiedzę pozostałe sklepy. Napiszę o tym, choć to może być musztarda po obiedzie, bo jeśli browar nie leje piwa to nie ma, co sprzedawać.
Jaki jest tego skutek? Turysta, aby się napić lwóweckiego piwa musi jechać do Białegostoku. Tam piwo jest w stałej sprzedaży. I tak to wygląda.
Tego nie muszę przyjmować do wiadomości, to są oczywiste fakty – sam tego doświadczam. Problem w tym, że nie chcę poznawać takich faktów, chcę poznać ich przyczyny.
Chcę wiedzieć, dlaczego tak jest?
Dlaczego lokalni kupcy nie chcę sprzedawać, dobrego lokalnego produktu?
Głosu nie zabiera żaden kupiec, a od dyskutantów słyszę, że piwo jest złe, że to siki, że to BE. Nie dociera do nich uznanie, dyplomy, nagrody, wyróżnienia tego produktu. To naprawdę jest żenujące. Be bo BE – i tyle.
Musi być jakaś przyczyna tej niechęci. W sklepach są piwa koncernowe, a nie ma lokalnego wyrobu – dlaczego?
Czy pan wie? Proszę mi to wyjaśnić.
Jest pan lokalnym patriotą.
Jeśli jeden, no dwa sklepy nie sprzedają to rozumiem, taki kaprys, ale jeśli jeden sprzedaje to jest coś na rzeczy. To „coś” właśnie chcę poznać. I o to „coś” pytam?
Przewiduję różne scenariusze takiego działania:
- albo to zmowa, jak pan pisze,
- albo takie umowy z koncernami,
- albo nakaz z ratusza,
- albo własna niechęć, nie, bo nie,
- albo ….
- albo pan mi wytłumaczy takie działania?
Chciałbym poznać cel takiego działania i jego sens.
Choć nie znam przyczyn, to staram się rozważać skutki takiego działania.
Pokazuję, do jakich rozwiązań może prowadzić taka sytuacja i jakie straty ponosi miasto.
Inaczej mówiąc chciałbym zwrócić uwagę na korzyści płynące z dobrej współpracy przy promocji produktu regionalnego. To, że tym produktem jest piwo, budzi dodatkowe emocje.
Dyskusja schodzi na alkohol, na browar, na właściciela, na układy, na pensje w browarze, na zakład pracy, na wszystko inne, tylko nie na temat.
Na tej stronie umieściłem Oświadczenie, w którym jest mowa o braku współpracy i braku więzi lokalnej z mieszkańcami regionu. Bez potrzeby mieszkania w mieście taki brak współpracy jest widoczny gołym okiem.
To, że taka współpraca jest konieczna i korzystna dla obu stron jest oczywiste.
Ale chciałbym usłyszeć więcej o korzyściach takiej współpracy dla obu stron i stratach, kiedy jej nie ma. Może uświadomienie sobie tego łatwiej będzie rozwiązywać takie problemy. Tu wcale nie chodzi o piwo, żeby była jasność, tu nie chodzi o Bauera – ale te tematy dominują.
To znacznie szerszy problem.
17-03-2007 o godz. 14:28
Lokalny Patrioto ! To Ja a nie Marek osobiście poczułem się dotknięty i to ja miałem zakończyć produkowanie się na tej stronie.Ale chyba mi paluchy przykleiło do klawiatury
.Piszesz, cyt-”chce znac zdanie Frakutka na temat proponowanego zdjecia napisu niemieckiego czy on jako mieszkaniec miasta powita to radosnie i usmiechnie sie do Bauera..”.
Powiem ci szczerze , że mi ten napis nie przeszkadza.Że jest, o tym dowiedziałem się w sumie nie tak dawno,.Wcześniej go nie zauważałem.Wyczaiłem go stojąc w kolejce do bankomatu .:):)I tu wcale nie chodzi o niemieckojęzyczny szyld.Co do Pana Bauera-nigdy krzywiłem się na jego widok .On też idąc czasami przez miasto też się do wszystkich nie uśmiecha.I w sumie dobrze napisałeś .Patrząc z boku widzi się inaczej.Może bardziej racjonalnie .
Panie Andrzeju, Pański cytat-”Przewiduję różne scenariusze takiego działania:
- albo to zmowa, jak pan pisze,
- albo takie umowy z koncernami,
- albo nakaz z ratusza,
- albo własna niechęć, nie, bo nie,
- albo ….
- albo pan mi wytłumaczy takie działania?
Nie wiem ja i nie wie Pan.Ja nie ,ale może Pan się dowie jakichś konkretów po przyjeździe do Lwówka.I je przedstawi.Chociaż po cichu myślę ,że może jednak Pan Bauer zrobi jakieś spotkanie .Do czego się zobowiązał w swoim proteście.
17-03-2007 o godz. 21:35
przeszedlem dzisiaj rynek i z osmiu sklepow spozywczych (w samym rynku) piwo ksiazece bylo w 6 jeden sprzedawca powiedzial ze nie prowadza tego piwa a jeden ze zabraklo bo kupili przed chwila ostatnie. wiec o co tu chodzi????
piwo bylo tez w pawilonie kolo strazy pozarnej i w sklepiku spozywczo-wazywnym o 150 metrow dalej. !!!
ta dyskusja jest o niczym, nie ma problemu zmowy sklepikarzy i koncernow to raczej urojenia admina.
pozostaje sprawa smaku piwa- to kwestia gustu wiec koniec o tym ale jest problem bo admin chce przekonac swiat ze to piwo jest dobre i ma smakowac - prosze bardzo ale to jest farsa wiec nie biore w tym udzialu.
mamy wolony rynek i firmy dobrze prowadzone przetrwaja a nie dbajace o wlasny wizerunek upadną i tak jest i tak bedzie, komuna upadla, wystarczy posluchac radia
admin nie łapie argumentow, widzi spiski, zmowy, kolaboracje sklepikarzy z Bog wie kim , to jest chore bo piwo jest wszedzie latwo dostepne, a coby nie napisac to admin przekreci na swoja strone, to nie dialog, to…. nie ma sensu, strata czasu
18-03-2007 o godz. 00:54
Lokalny patriota sprawę załatwia krótko “nie ma sensu, strata czasu“.
Nie wiem czy czytał oświadczenie Bauera: “… w punktach detalicznych nie ma miejsca na produkty, ani reklamę Browaru ze Lwówka, …” Więc nie rozumiem dlaczego wkłada te słowa w moje usta, czy w mój tekst. Czy właściciel browaru nie wie kto od niego bierze piwo? i dlaczego to mają być “urojenia admina”, a nie Bauera.
Dyskusja trwa od grudnia więc jest szansa, że sklepikarzy przekonały te argumenty. Porozmawiam o tym w browarze.
Nie raz powtarzam, że najtrudniejsze jest czytanie ze zrozuminiem. Tego uczą tylko w dobrych szkołach podstawowych.
“admin chce przekonac swiat ze to piwo jest dobre i ma smakowac” - co innego lokalny patriotyzm, a co innego trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego. Powtarzam więc raz jeszcze: proszę mi nie wmawiać, że zachęcam do dyskusji o smaku piwa. Piszę o tym wyżej, zachęcam do przeczytania tekstu, zanim się o nim napisze. No chyba, że z góry wie się wszystko bez czytania postów.
Taka dyskusja rzeczywiście “nie ma sensu, strata czasu”.
“admin nie łapie argumentow” - pisze lokalny patriota. Czyje argumenty i na jaki temat?
Piwo nie bo nie - dobry argument ale nie łapię,
piwo złe bo złe - ten też dobry i też nie łapię,
“ktos moze miec odmienne zdanie i jesli mu piwo nie smakuje to nie i koniec” - nie smakuje i koniec, dobry argument, tylko to nie na temat, tu nie dyskutujemy o smaku piwa, czy to tak trudno zrozumieć?
“co do ogolnej dyskusji na tej stronie to mogla by ona byc bardziej rzeczowa” - właśnie o taką rzeczową dyskusję apeluję cały czas. Proszę o argumenty, a nie slogany. Takie argumenty, które potrafię złapać. Takie na moim poziomie.
“chce zobaczyc reakcje admina czy mnie wyzwie od glupkow czy choc w czesci przyzna racje,” - zawsze przyznaję rację i odstępuję w dyskusji ze ścianą.
“Panowie mysle ze wszyscy macie racje po trosze jednak w dyskusji nie ma swietych krow“, albo “pozwolilem je sobie ocenic niech to bedzie sprawdzian dla was, ja mam gdzies sprawe browaru” lub “tak wiec Panowie nieco egoistycznie z nutka narcyzmu ocenilem Wasze wypowiedzi”
No to kiedy dostaniemy laurki? Po ocenie dostaje się jakieś stopnie - czy wszyscy dyskutanci dostaną jednakową ocenę?
A czy możemy nadal dyskutować, bo ocena była tylko wniosków nie widać.
18-03-2007 o godz. 18:32
„Zresztą, co Pan Bossowski o nas wie?? Nic! Mieszka sobie w Częstochowie i wyraża swoje zdanie na temat ludzi, z którymi nie ma żadnego kontaktu, na co dzień.” – Frakutek 15.03
„Płakowice z łezką w oku wspominają czasy, kiedy były wiochą. Teraz są miastem i mają niewiele korzyści z tego……” – Frakutek -16.03.
„Lwówek jak większość miasteczek tego typu boryka się z biedą. Jak ludzie mają się przejmować problemami browaru skoro na co dzień muszą dbać o to żeby dzieciaki miały co zjeść. …. gdyby Pan mieszkał tu, a nie w Częstochowie miałby Pan całkiem inne zdanie na ten temat. …..nie będąc w centrum tego bałaganu wyraża swoją opinię i prawie w każdym zdaniu udowadnia że jesteśmy tacy czy macy…..” – Frakutek 16.03
„praca we lwowku i okolicach jest,…” – lokalny patriota 16.03
Wypisałem kilka cytatów z tej dyskusji i co z nich wynika? To, co większość mieszkańców wie, i to, co widać na każdym kroku. Mieszkańcy biednieją, ogólnie pogarsza się (patrz Płakowice), więc trzeba coś temu zaradzić. Czy sądzicie szanowni panowie, że w takiej sytuacji siedziałbym we Lwówku i utyskiwał? Robiłbym to samo, tylko bardziej energicznie.
A wy nie, i tylko nie,
Lokalny patriota widzi problem w browarze, że nie ma strategii rozwoju. To przecież nie o browar chodzi. To o miasto, wasze miasto, a nawet nasze miasto, też się z nim utożsamiam, i chciałbym być dumny z tego, że pochodzę z tego miasta. Dzisiaj niestety muszę się z tego wstydzić.
Podpowiadam wam, że jest szansa na rozwój miasta, jedyna szansa to turyści. To oni i tylko oni mogą przywieźć do miasta kapuchę. Turyści polscy, niemieccy, czescy i wszyscy inni. Ci turyści już docierają do miasta, docierają z Holandii, z USA, z Europy, ale mieszkają w pałacu w Płakowicach czy Brunowie i nie widać ich w mieście. Nic ich tutaj nie ciągnie, nie ma atmosfery, nie widać radości, nie widać entuzjazmu. Muszą, mieć jakiś powód, żeby do tego miasta przyjechać. Te powody trzeba im stworzyć, trzeba ich zachęcić, trzeba im pokazać, że warto tu przyjechać i tu warto zatrzymać się na dłużej. Trzeba pomyśleć o nich, co mają zrobić z wolnym czasem, trzeba starać się zagospodarować im ten wolny czas, trzeba myśleć o nich, a nie tylko o sobie.
Jak nic nie zatrzyma ich w mieście, to przenocują i wywiozą kapuchę do Karpacza, Kowar, Szklarskiej czy Świeradowa. Tam się napiją piwa, tam kupią kamienie (dosłownie), tam kupią pamiątki, tam znajdą atmosferę zabawy. W mieście pozostaną śmieci i ścieki. A po powrocie na nocleg i oni zaczną utyskiwać nad waszą biedą, ale to niczego nie zmieni. Dzieci dostaną bieda zupę, jakieś pomoce szkolne, a bieda będzie się tylko pogłębiała.
Wycieczki szkolne pojadą do Wrocławia, Krakowa, Warszawy czy Zielonej Góry. Tam wywiozą pieniądze, tam zjedzą obiad, tam kupią niby pamiątki (chińskie). Dlaczego nie przyjadą do Lwówka Śląskiego? Mówiąc krótko, nie ma co tutaj robić, wszystko zamknięte lub podane w sposób siermiężny.
I o tym szanowni dyskutanci cały czas mówię. O waszej biedzie i sposobie rozwiązania tego problemu.
Lokalny patriota powiada - we Lwówku jest praca, niema problemów, spadaj, damy sobie radę bez ciebie, jesteś rudy i masz krzywe nogi.
To nie ważne, czy “jesteśmy tacy czy macy…”, ważne, czy chcemy razem rozwiązać jakiś problem. To jest ważne.
Jednym z waszych problemów jest browar - prywatna firma i nic nam do niej. To nie o problemach browaru mówimy. Istotą sprawy jest produkt wytwarzany w mieście, znany w całym kraju, i to ten produkt może przyciągać turystów do miasta. Tylko to staram się wam uświadomić.
Mówię, że lokalne piwo może być atutem dla miasta, może promować miasto!
bo browar ma niemiecki napis,
bo właściciel jest Niemcem,
bo piwo jest be,
bo Frankowi nie smakuje,
bo to alkohol,
bo ktoś zalega z podatkami,
bo nie, bo nie, …
Kiedy można rozmawiać na tak i dajcie panowie pomysł na tak!
Co możecie zaoferować turyście, żeby chciał przyjechać do waszego miasta? Macie pomysł lepszy od mojego? Czekam na propozycję, pogadamy!
Niestety argumenty przedstawiane nie przekonują was. Nic na to nie poradzę. Przecież nikogo nie zmuszam do takiego postępowania. To wasz wolny wybór, zaproponujcie inne, lepsze rozwiązanie, jaki inny produkt może być tą siłą sprawczą. Sprawcie, by w mieście żyło się lepiej, żeby tętniło życiem, żeby było widać turystów uganiających się za pamiątkami, odwiedzającymi sklepy. By trzeba było otwierać nowe restauracje i ogródki … lodowe (piwo jest be). Ale reklama obcego piwa w rynku, w ogródku, jest cacy. Podajcie inny pomysł.
O swoich pomysłach będę jeszcze pisał. Będę podpowiadał jak rozwiązać problem biedy. Będę mówił jak stracono 10 lat na igrzyska LLA organizując bez żadnego pomysłu na przyszłość taką pijacką imprezę.
Tu staram się przekonać was tylko do jednego pomysłu - do promocji miasta w oparciu o wysoko cenione piwo produkowane w lokalnym browarze. Może się jednak okazać, że zanim ta oczywista prawda do was dotrze, będzie to musztarda po obiedzie. Browaru i piwa nie będzie.
Nie ważne, jacy jesteście panowie, ważne, że nie widzę w was entuzjazmu w podejmowaniu trudnych spraw, zamiast o problemie lokalny patriota ma problemy ze mną. Wiem, jaki jestem, wystarczy komplementów. Pomówmy o problemach.
Pomówmy o restauratorze, który nie widzi szans w historii miasta i dla niego królewski symbol, czarny kruk, to tylko wielkie wstrętne ptaszysko. Czy ono, jeszcze do tego czarne i ponure ma wabić do miasta? Nie widzicie tego?
Nie lepiej brzmi piwo Książęce w królewskiej restauracji, pod królewskim herbem? Do tego trzeba mieć trochę wyobraźni. I jak mówię, że jej nie ma, to dyskutanci obrażają się, lub czują, że są „tacy macy?”
W centrum miasta na rynku stoją parasole z obcym produktem, każdy turysta wywozi z miasta jego reklamę na fotografiach. Dlaczego nie wywozi reklamy lwóweckiego produktu? Bo zawiść, bo niechęć, bo nie …. Pomyślcie tylko? Dlaczego?
Dlaczego fabryczne niby piwo, zasłaniające fontannę, jeden z niewielu obiektów zabytkowych, dominuje w mieście? Goście od marketingu w koncernie wiedzą jak i z kim rozmawiać. Czy to przynosi korzyść miastu? Odpowiedzcie sobie sami.
Nazwa miasta na etykiecie piwa mierziła was, a nazwa innego piwa na fotografiach z miasta, z fontanną, z ratuszem, z rynkiem nie mierzi, cieszycie się, że miasto promuje obcy produkt – tego niestety nie mogę zrozumieć.
Taki sposób rozumowania dla mnie jest zbyt trudny. Kiedy studiowałem Organizację turystyki na krakowskiej Akademii Ekonomicznej, czegoś tam mnie uczyli. Jestem chyba zbyt odporny na wiedzę, bo postępowania władz miasta i mieszkańców Lwówka za nic nie mogę pojąć.
Już zakładam następną stronę pt. giełda pomysłów na sukces. Wpiszcie swoje pomysły, ja też będę je tam umieszczał. O sposobach likwidacji biedy piszę na innej stronie.
rodacy pora pojsc po rozum do glowy sprawcie by kolejne wasze wypowiedzi zawieraly gotowe propozycje rozwiazania tematu - pisze lokalny patriota. Jestem mniej wymagający - piszcie różne propozycje, podyskutujemy i może coś się wybierze. Trzeba tylko chcieć.
20-03-2007 o godz. 19:20
ja wysiadam
24-03-2007 o godz. 19:00
Jeden „lokalny patriota” uczciwie stawia sprawę. Problem ponad moją miarę – wysiadam.
Zadymić, pooceniać, puścić bąka i schować się pod nikiem to każdy potrafi. Trudniej pojąć problem i rozwiązać go. To ponad siły „lokalnego patrioty”, zwraca się więc do innych – podajcie gotowe propozycje rozwiązania tematu – ja nie potrafię, chce powiedzeć, wysiadam.
Przeleciał pan po sklepach jak wichura, zapytał czy jest piwo i problem rozwiązany, ma pan całą wiedzę. Ale czy bez pytania ekspedientki zobaczył pan to piwo? Czy zastanowił się pan nad problemem dokładniej. Odwiedził pan m.in. dwa sklepy Sawczaka, mieszkańca Lwówka Śląskiego, który prowadzi hurtownię piwa w Gryfowie Śląskim. Wie on, że browar jest w trudnej sytuacji finansowej, potrzebuje pieniędzy na podatki jak kania dżdżu. Ale czy to ważne dla tego pana? 66.000,- zł należności browaru traktuje jak darmowy kredyt. Tego nie widzi ani „lokalny patriota”, ani mieszkańcy miasta.
Jak ktoś będzie chciał mu przypomnieć o tym to podam telefon do hurtowni i emilkę.
10-06-2007 o godz. 19:32
przeczytałem sobie Waszą pasjonującą dyskusję i pozwolę sobie na taki komentarz:
większość moich znajomych słyszało o Lwówku Śląskim tylko i wyłącznie dzięki piwu. piwko jest niezłe i szkoda tylko, że tak trudno je kupić.
03-11-2007 o godz. 22:49
Można takie piwko kupić wysyłkowo?
Jestem zainteresowany.
03-11-2007 o godz. 23:16
Niestety,
tego wspaniałego piwa już nie produkują.
Piwo, właściciel, turyści nie odpowiadali mieszkańcom Lwówka Śląskiego.
Teraz można tylko popatrzeć na stare etykiety.
Linka musiałem uciąć bo tam się sprzedaje przyprawy.
15-11-2007 o godz. 21:24
Zapytajmy się właściciela gdzie sprzedawał najwięcej piwa? Ja wiem że w okolicy Lwówka Śl. wystarczy zapytać regionalnego hurtownika.
15-11-2007 o godz. 21:47
Już nie ma kogo pytać, mleko się rozlało, browar jest do sprzedania, a o dawnym Książęcym możemy tylko powspominać.
07-04-2010 o godz. 13:36
Ja wybieram Boga , czyli wieczną radość . Rozumiem Szatana , czyli wieczne cierpienie . Biedny szuka radości , wabi dusze do swego gniazdka i one tam idą i co znajdują ? Wyłącznie cierpienie .