Termy Podhalańskie w Szaflarach
Kolejny raz podczas pobytu w Zakopanem odwiedziłem Termy Podhalańskie w Szaflarach.
Wspaniały obiekt z basenami termalnymi ale niestety pełen niedociągnięć.
Jak przyzwoity RZEP czepiam się wszystkiego, a tu jest wiele spraw, do których można się przyczepić.
Np. krzesła, powiedzmy fotele-leżaki i łóżka-leżaki są “dostępne” dla klientów. Dostępne to zbyt wiele powiedziane, one są i służą wyłącznie do tego, żeby leżały na nich ręczniki.
Nie ma możliwości skorzystania z nich choć przez cały dzień nikt na nich nie siedzi czy leży. Obsługę basenów te sprawy nie interesują.
Leżaki są … i tyle.
Na tablicy informacyjnej można przeczytać, że baseny nadają się do zrzucenia nadwagi “kąpiel … zmniejsza otyłość i obniża nadwagę“. Są bicze pozwalające masować i rzeźbić swoje ciało. Życie pokazuje, że są bardzo atrakcyjne ale nie starcza ich dla wszystkich zainteresowanych bo grubasów w basenach jest bez liku.
To jednak nie problem, jakoś można sobie z tym poradzić.
Większy problem stanowi utrzymanie diety.
Na stronie internetowej basenów czytamy: “Nasza restauracja to przede wszystkim idealne miejsce na przyjemne uzupełnienie zapasów energii spożytkowanych na wodnych, bądź śnieżnych harcach.”
Tablice informują o zakazie wnoszenia na teren basenu pożywienia - niby to oczywiste, ale oferta restauracji na terenie basenu skierowana jest do żarłoków - w karcie tylko golonka, żeberka, karczek, gulasz, kiełbasy, frytki, jest też pieczony schab ale w gęstym sosie, i tak w każdym daniu sos i zasmażka, a tłuszcz aż kapie z każdego dania.
Na zewnątrz basenu w tym samym obiekcie jest też restauracja z kuchnią włoską.
Dania lekkie … ale nie da się z nich skorzystać podczas pobytu na basenie.
Chcesz jeść to musisz wyjść z basenu.

Obie restauacje obsługuje ta sama kuchnia - ale na terenie basenów są dania kuchni polskiej - tłuste i z sosami -, a poza basenem delikatna kuchnia włoska.
Wymyśliłem sobie więc takie rozwiązanie. Chciałem zamówić i zapłacić przed wejściem na basen dietetyczny obiad z kuchni włoskiej na określoną godzinę i zamiast wychodzić z basenu, kuchnia wydać go mogła zamiast na salę restauracji włoskiej na salę restauracji przy basenie.

Niby proste, żadnego ryzyka, a jednak …
szefowa kuchni z rozbrajającą szczerością oświadczyła, że jest to niemożliwe … bo inni też by tak chcieli i co ona miałaby zrobić.
To chore tłumaczenie …
Chyba bida musi zajrzeć temu restauratorowi w oczy, żeby pomyślał o potencjalnych klientach restauracji.
Zamiast stołowania się w miejscowej restauracji przez 10 pełnych dni pobytu na basenie wydałem kila razy pieniądze na kawę, resztę kasy na posiłki wydawałem w Zakopanem i wszytkim polecam takie rozwiązanie. Omijajcie restaurację na basenie z daleka - no chyba, że chcecie powiększyć nadwagę.
Dudki lepiej zostawić u myślących Górali, a nie u ceprów w Termach.
A ceny biletów?
W cenniku na stronie internetowej jest informacja, że ulga przysługuje seniorom powyżej 65 roku życia, a w kasie panie żądają legitymacji ZUS, a nie dowodu potwierdzającego wiek.
Legitymacja ZUS nawet bez 65 lat daje ulgi, a wiek 65 lat … bez legitymacji … już nie.
“Telewizory” opowiadaję, że jadąc do Zakopanego trzeba zabrać dużo dudków.
To prawda, jeśli chce się szaleć, bo dla normalnych ludzi ceny są ludzkie - noclegi od 20 zł, a ceny w restauracjach NORMALNE. Porcja łososia z grila z warzywami cudownie podane za całe 20,- zł.
cdn.


19-08-2011 o godz. 15:48
KRADZIEŻE!!! Zdecydowanie nie polecam.Podczas pobytu i dobrze zamkniętej szafki “znika”duża ilość gotówki…brak jakiejkolwiek osoby kompetentnej.Monitoring ,”ochrona”to fikcja.Kierownik niedostępny dla zwykłego zjadacza chleba. OBŁUDA I OSZUSTWA!!!