Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /home/bossowski_pl/current/wp-content/plugins/falbum/FAlbum.class.php on line 1512
Józef Andrzej Bossowski » Czubajka kania

Czubajka kania

Czubajka kania
Macrolepiota procera SING

Rodzina bedłkowatych
- Agaricaceae

Inne nazwy: kania, sowa, czubajka wyniosła, parasolnik, parasolowiec, stroszka strzelista, czubaj, czubak, gularka, drop, gapa …
A czy ktoś zna jeszcze inna jej nazwę?

czubajka kaniaWystępuje we wszystkich rodzajach lasów, ale głównie w miejscach prześwietlonych - na ścieżkach, uprawach leśnych, na polanach, porębach, na skraju lasu, krótko mówiąc tam gdzie trochę więcej światła w lesie.
Jest gatunkiem dość pospolitym, ale najczęściej występują pojedynczo.

Owocniki nawet bardzo duże o kapeluszu do 40 cm, który ma kształt kulisty, później wypukły, a wreszcie parasolowaty i stąd jego niektóre nazwy.
Barwa szara do szarobrązowej z ciemniejszymi strzępkami na górnej powierzchni. Czubek (garb) nieco ciemniejszy (wycinamy przed smażeniem).
Trzon wewnątrz pusty z luźnym pierścieniem. Twardy i łykowaty nie nadaje się do jedzenia.
Miąższ pachnie orzechami.

czubajka kaniaSmak i wartość odżywcza (kapelusza) są wysoko cenione. Najczęściej smażony jak panierowany schabowy, ale nadaje się też do suszenia.
Ostatnio modny do smażenia na grillu.
W handlu, ze względu na to, że jest trudny do transportu nie jest spotykany.
W Polsce występuje kilkanaście gatunków czubajka, z których tylko kilka zalicza się do jadalnych. Młode są podobne do trujących muchomorów, zostawmy więc je innym grzybiarzom.

Dzisiaj mam kanie na kolacje. Jak wygląda to danie pokażę innym razem.
czubajka kania


Uwaga na ten grzyb niżej ? To już nie jest kania!

Dwa zdjęcia prezentowane wyżej, pod czarną kreską, pokazują grzyba bardzo podobnego do czubajki kani ale wprawne oko natychmiast wyłapie różnice. Nie ma charakterystycznego czubka, krótsza nóżka, spód fioletowoszary - od razu wiać, że to nie jest nasza smakowita kania. Kania ma biały (lekko szary) spód. Kanię widzimy po lewej stronie.
A co to za grzyb? - piszę o nim w innym miejscu mojego atlasu. To przecież …
pieczarka leśna - bardzo smaczny grzyb, ale zachłanność przy zbieraniu malutkich owocników może doprowadzić do tragicznej pomyłki.
Małe grzyby trudno dokładnie ocenić więc można pomylić z bardzo trującym muchomorem sromotnikowym. Dlatego, choć są smaczne, ich nie zbieram.

Kolejna porcja zdjęć - Czubajka kania.

Czubajka kania

Czubajka kania

Czubajka kania

Czubajka kania

Czubajka kania

A to niżej to czernidłak kołpakowaty - nie tylko jadalny ale i leczniczy. Bardzo mało trwały, więc natychmiast na patelnię.
kania czubajka
kania czubajka
kania czubajka
kania czubajka
kania czubajka
czubajka kania
czubajka kania
czubajka kania

111 razy skomentowano wpis “Czubajka kania”

  1. prezenter napisał(a):

    Witam
    Według mnie na ostatniej fotografii jest również czubajka “kania”

  2. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    I tak jest. Proszę uważnie przeczytać tekst obok tej fotografii: “Kania ma biały (lekko szary) spód. Kanię widzimy po lewej stronie.”
    Dwie wcześniejsze fotki pokazują pieczarkę leśną i to ich dotyczy pytanie i opis.
    Pozdrawiam

  3. kaassiiuullaa napisał(a):

    Kanie są pyszne. Moja teściowa je zbiera i smaży w panierce, takie leśne schabowe.
    Pozdrawiam

  4. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    A ja dzisiaj na obiad smażę kanie. Znalazłem ich ponad 20 szt. Pyszne, w panierce jak schabowy. Wycinam ten czubek bo jest trochę twardy i robi się plaster jak z ananasa.
    Smacznego.

  5. smakosz napisał(a):

    Ostatnio napotkałen sie na spory wysyp około 60 sztuk kapelusze miały nawet 30 cm. Przepadam za tym grzybem i prosze o pomoc. Co można jeszcze zrobic z kanii?? bo ja tylko smarze lecz najpierw mocze je w mleku (lecz nie koniecznie) a potem jajko przyprawy i panierka. W tym roku zamroziłem kilka dzioesiąt sztuk lecz najpierw je obgotowałem w osolonej wodzie (tak na szybko 2 min) CO MOŻNA JESZCZE ZROBIĆ Z KANI??? MORZE JAKĄŚ MARYNATE??? I CZY KTOŚ ZNA PRZEPIS NA “PASZTET” “KREM” Z BOROWIKÓW - TAKI NA ZIME . JADŁEM JEST PYSZNY TAKIE MASEŁKO NA KANAPKE LECZ NIE MAM PRZEPISU. DZIĘKUJE

  6. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    To wspaniałe znalezisko - 60 kapeluszy! Gratuluję.

    Niestety nigdy nie miałem problemu z nadmiarem “kapeluszy”, więc nie znam innych sposobów ich konserwowania.
    Suszenie, zamrażanie, smażenie świeżych grzybów jak schabowy no i kania z grilla.
    Poczekamy na reakcję innych grzybiarzy. Jak nie będzie odzewu w sprawie przepisów to poszukam w moich książkach jeszcze sprzed internetu. Trochę pożółkłe i zakurzone, ale zawsze w nich znajduję coś ciekawego.
    Może i o kani coś będzie.
    Pamiętam coś o moczeniu kapeluszy. Te młode kuliste namoczone w mleku prostują się jakby rosły w oczach.
    Dość, bo już mi ślinka leci.

  7. zaniepokojona :( napisał(a):

    dzisiaj zjadlam “kanie”, ale nie byłam do końca przekonana czy to na pewno kania…, jednak stwierdzilam ze zwykle muchomorsromotnikowy wygladal zupelnia inaczej.teraz jednak zaczelam miec obawy czy to co zjadlam pare godzin temu na eno bylo kania, gdyz zobaczylamna necie zdjecie bardzo podobne muchomora do grzyba ktorego zjadlam i zaczynam miec powazne obawy. bo na tym grzybie ktory zjadlam nie bylo charakterystycznych zwykle dla kani zluszczajacych sie klusek byla ona jednostajna. ale miala ten taki twardy braxzowy czubek- czy muchomor tez go ma ? wydaje ki sie ze nie ale bardzo prosze o szybka odpowiedz, bo z jednej strony glupio isc teraz do lekaza a z drugiej wkoncu chodzi o moje zycie :(

  8. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Szanowna zaniepokojona,
    to trochę nieroztropnie pierw coś niepewnego zjeść, a później szukać co to było.

    Jeśli to był rzeczywiście muchomor sromotnikowy, lekko zielonkawy, to po herbacie, truje “naśmierć”. Niestety nie ma na niego lekarstwa i nie ma ratunku.
    To najgorszy truciciel w grzybach.

    Najlepiej jak najszybciej się go pozbyć … dwa palce i już. I płukanie żołądka, woda tam i z powrotem, i jeszcze raz …

    Jest jednak nadzieja, że to nie był sromotnik. Jest wiele gatunków kani i podobnych do niej pieczarek. Są nawet muchomory jadalne. Warto je poznać dokładnie.

    Czasami lepiej obejść się smakiem niż jeść co popadnie i chorować, czy nawet się stresować. Teraz po zjedzeniu to trudno ustalić co to było. Może został trzon z ruszającym się kołnierzykiem - to kania.
    Jednak na dwoje babka wróżyła, jak zatruje - to sromotnik, jak nic nie będzie - to kania, a może pieczarka.

    Teraz tak na poważnie, to chodzi o zdrowie, a nawet życie. Z tymi blaszkowatymi to bardzo niebezpieczna zabawa. Wiele z nich jest szkodliwych, więc lepiej z nimi ostrożnie.
    Rurkowate są znacznie bezpieczniejsze. Nawet szatan truje, ale nie “naśmierć”.

    Przy następnym grzybobraniu bardzo proszę o dokładne poznanie grzybów jadalnych.
    Mam nadzieję usłyszeć panią w dobrym zdrowiu.

  9. zaniepokojona :( napisał(a):

    ale czy muchomor sromotnikowy mogl miec taki twardy brazowy czubek jaki maja kanie?

  10. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    nie, nie ma takiego brązowego, “kaniowego” czubka, ale inne muchomory go mają, np. Muchomor Elina.
    On jest bez “kaniowych” cętek i ma garbek, ale na szczęście nie jest trujący. Są tacy co go jedzą i żyją. A ja tam wolę dobrze poznać KANIE i jadać je ze smakiem.
    Pierwsze oznaki zatrucia sromotnikiem objawiają się po kilku godzinach, a tyle to już chyba korespondujemy.

  11. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    O nieznajoma “zaniepokojona” Pani,
    wprowadziła Pani lekki niepokój swoim nieroztropnym zachowaniem.
    Proszę o głos w sprawie.
    Chciałbym usłyszeć Panią w dobrym zdrowiu.
    Pozdrawiam.

  12. zaniepokojona :( napisał(a):

    wczoraj bylam w szpitalu, chyba odechce mi sie juz kani na przyszlosc :( gdyz “wyczyscili mi doszczetnia żoladek” czego nie zyczylabym najgorszemu wrogowi- blee. na dzien dzisiejszy wyniki badan krwi -ok. wyniki badan grzybow z ekspertyzy tez dobre takze mam nadzieje ze wszystko bedzie ok. ale lepiej na zimne dmuchac, wkoncu chodzilo o moje zycie…

  13. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Dzięki za info,
    i mnie aż ulżyło. Ale proszę Panią i innych grzybiarzy o rozwagę.

    Pokazuję zdjęcia, dużo zdjęć grzybów, które jem. Znam je dobrze i mówię o tym z własnego doświadczenia.
    Jeśli ma się najmniejsze wątpliwości to odłóżmy takiego grzyba. Znajdziemy następnym razem inne i może jeszcze więcej.
    Na koniec postąpiła Pani bardzo roztropnie. Impreza po degustacji grzyba była mało atrakcyjna, współczuję Pani, “ale lepiej na zimne dmuchać, w końcu chodziło o moje (Pani) życie…“.
    Pozdrawiam
    i zapewniam, że kanie są jadalne, ale czubajki kanie, a nie grzyby z brązowym czubkiem.

  14. smakosz napisał(a):

    Dziś ponownie odwiedziłem miejsce z kaniami. Chciałen je pokazac znajomemu i odziwo pomimo przymrosku znależliśmy kilka ładnych sztuk. Jeśli kiedyś jeszcze napotkam sie na podobny wysyp to na pewno zrobie banu kilka fotek i prześle. Wygląda to cudownie. tylko przydał by sie wtedy faktycznie jakiś przepis bo wszystkich nie zjem na raz a szkoda by sie zmarnowały. Ale zawsze można je komuś podarować niestety wielu znajomych obawia zatrucia i ich nie jada. a i jeszcze jedno te dzisiejsze kanie to chyba inny gatunek bo ich nużki były lekko ceglaste u podstawy i były nieco mniejsze. kiedyś widziałem je w atlasie lecz nie pamietam juz jak sie nazywały. pozdrawiam.
    PS jutro napisze przepis na pyszną sałatke marchewką i grzybami na zime. lubie ją robić gdy nazbieram wiele gatunków grzybów ale zamało aby cos z nich zrobich bo np nie mieszam grzybów do marynaty.

  15. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    A ja znalazłem stary przepis na kotlety mielone z grzybów.
    Sam je przyrządzę, a później powiem jak mi poszło i podam przepis.
    To niezły pomysł, bo im bardziej są rozdrobnione grzyby tym są bardziej pożywne (lepiej przyswajane).

  16. smakosz napisał(a):

    Mała weryfikacja mojego ostatniego znaleziska te “kanie” z czerwieniejącym trzonem to nie czubajka kania lecz czybajka czerwieniejąca barczo podobna do kani. Ale snakuje identycznie! polecam

  17. kozakjeden napisał(a):

    Witam Pana,

    I dziekuje za fantastycnza strone, na ktorej mogę sobie przypominać najwspanialsze doswiadczenia z Polski, do których należy grzybobranie. uwielbialem je zbierac i probuje robic to nadal. Stad moje pytanie. Czy wg. Pana w krajach baltyckich (gl. Lotwa) mozna w podobny sposob jak w Naszym Kraju klasyfikowac grzyby? czy tu nie ma grzybiarskich “pulapek”? a jesli sa, to jakiego rodzaju?

    Dodam jeszcze, ze w Kraju zbieralem prawie jedynie grzyby “sitkowe”, tj. kozaki, prawdziwki, podgrzybki, zajaczki, sitki, siniaki. z blaszkowych natomiast tylko kanie i opienki. nigdy nie odwazylem sie na kurki czy gaski.

    moja mama jeszcze zbierala (w kieleckiem) tzw. “szlachcianki” lub inaczej zwane “panienki”, ale przyznam szczerze, ze nie mam pojecia o jakie grzyby jej chodzi :)

    serdecznie pozdrawiam i zycze niesamowitych zbiorow,

    David

  18. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Panie Davidzie,
    i ja dziękuję Panu za ciepłe słowa o mojej stronie. To miłe, że dzięki moim fotografiom mogę Panu przypomnieć rodzinne strony.

    kurka 0786Jeśli chodzi o grzyby to identyfikuje się je identycznie. Bardziej na północy może tych “polskich” grzybów być mniej. Niektóre, np. kozaki, mogą mieć nieco inny odcień kapelusza w zależności od środowiska gdzie występują, ale jeśli je Pan dobrze zna to bez trudu można je rozpoznać.

    Pana decyzja o zbieraniu grzybów, które się dobrze zna, jest bardzo rozsądna. Wśród grzybów “sitkowych”, jak Pan pisze, nie ma takich śmiertelnie groźnych. Mogą zaszkodzić, ale nie trują “naśmierć”.

    Z blaszkowymi jest już trochę gorzej. Są wśród nich bezwzględni truciciele dlatego wymagana jest rozwaga.
    Kanie i opieńki są bardzo smaczne, ale dodałbym do koszyka jeszcze kurki (wspaniały smak, kolor i zapach) i rydze.
    Taki koszyk to same delikatesy.

    O “panienkach” i “szlachciankach” (oczywiście chodzi o grzyby) - napiszę nieco później.

  19. ludek napisał(a):

    witam i gratuluje swietnej strony:)
    wiem na pewno, ze kanie nadaja sie na kotlety mielone, sama takie przyrzadzam i sa pycha:)
    pozdrawiam goraco

  20. tomek napisał(a):

    witam mam 13 lat kiedyś przyniosłem kanie do domu zjedlismy ją i była bardzo smaczna chcę zbierać wiec wiece tych grzybow ale odruzniam je tylko po zygzakowatych wzorkach na trzonie i ruvhomym pierścieniem i czym ją można jescze odrużnic od innych czubajek i muchomorów bo nie wiem? a nie chce ryzykowac życiem

  21. Albert napisał(a):

    Przepis na kanie trochę inaczej.
    Wziąć patelnię ze 20 cm. Nałożyć masła ile trzeba, kapelusze kani obowiązkowo posolone i popieprzone ułożyć równo. Podsmażyć, następnie zalać rozmąconymi jajkami ile wejdzie. Jak się zetnie, gotowe do jedzenia.

  22. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Zgadzam się, kanie są wspaniałe.

    Są bardzo charakterystyczne, a jej nazwa CZUBAJKA pochodzi od twardego czubka (ja go wycinam).

    Przepis na kanie pod jajkami wspaniały, ale co zrobić jak się ich znajduje setki - trudno wszystkie zjeść.
    Suszę je (bez trzonka) rozdrabniam w moździerzu i dodaję do panierki (bułki tartej) do kotletów mielonych i schabowych.

    “ludkowi” dziękuję za ciepłe słowa, a “tomka” zachęcam do dokładnego popatrzenia na fotografie, a po znalezieniu takich grzybów skonsultować zbiory z wytrawnym grzybiarzem.

    Na dużym kapeluszu kani można też “posadzić” jajka.
    Przepisu na jajka sadzone na kani nie muszę chyba podawać.

  23. gerlachovsky napisał(a):

    A ja znam inny sposob przygotowania sowy… jezeli kapelusz jest za duzy to mozna je przeciac( wiadomo) bez zadnej panierki i bez niczego tylko lekko doprawione ( umyte) na patelnie z roztopionym maselkiem ( moze byc margaryna) najpierw je lekko przysmazyc na rumiany kolor a potem przykryc i lekko poddusic:). Wg alternatywa dla “kotleta” poniewaz jest duzo mniej tlusta:) pozdrawiam

  24. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Jak przestanie padać to wyskoczę do lasu i spróbuję, a przy okazji to w jakim regionie na kanię czubajkę mówi się SOWA?

  25. Znaffffca grzybków napisał(a):

    Kanię znam i uwielbiam natomiast grzyb o nazwie SOWA istnieje pamiętam z dzieciństwa jak mi wujek pokazywał, podobny jest do jednej z odmian muchomora jednak teraz nie wiem jak wygląda może ma ktoś foto?

  26. bonq napisał(a):

    Nazwy “sowa” używa się w woj. kujawsko-pomorskim, wydaje mi się również, że na kaszubach. Piękny dzień był dziś w Toruniu, świetny na grzybobranie ;] Właśnie zjadłem kotlety z sów właśnie. Nie ma nic lepszego. Pozdrawiam

  27. Kasia napisał(a):

    W naszej rodzinie (wielkopolska) także używa się nazwy “sowa”, właśnie przywiozłam z lasu 8 pięknych kapeluszy, patelnia już przygotowana:-)

  28. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    I ja byłem na grzybach. Też znalazłem kilka kapeluszy. I chyba nie ważne czy była to sowa czy kania czubajka … smakowały wyśmienicie.

    Jeden z internautów pisał jak smażyć rydze. Warto go słuchać bo jest kucharzem z zawodu. Ten jego przepis do rydzów zastosowałem do smażenia kani - pierw na oliwce, później podlać trochę wodą, grzybki oklapną i smażyć do odparowania wody, na koniec odstawić i na gorące położyć jeszcze na patelni mało - niebo w gębie.

    Inne kapelusze smażyłem tradycyjnie jak schabowego. Przed smażeniem zamoczyłem je w wodzie (można w mleku, ale nie miałem) i po godzinie smażyłem jak panierowanego schabowego.

    Oj była uciecha na obiad, a na kolację miałem smażone, a raczej duszone z cebulką inne grzyby - maślaki, podgrzybki, kozaki, babki. Te miękkie grzyby dają fantastyczny sos, a cebulka przesmażona na masełku … i białe pieczywo. Co wam będę mówił. Sami wiecie jak to smakuje.

    A reszta poszła do suszenia. Zbliża się zima i trzeba czasami przypomnieć sobie smak grzybów.

  29. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Dzisiaj wybrałem się na kanie. I co?
    Znalazłem 6 sztuk, ale czy to naprawdę kanie?

    Pokazuję je na fotografiach niżej:

    Ale czy to jest kania czubajka?

    czy to kania ?

    To z pewnością nasza smakowita kania czubajka?

    kania czubajka

    A to na kanię nie wygląda, więc jaki to grzyb?

    czy to jest kania?

    A to jest nasza kania czubajka.

    kania czubajka

    A to? Kto wie jaki to grzyb?

    jaki to grzyb

  30. Linka napisał(a):

    Witam, uwielbiam kanie ale jestem młodym zbieraczem i szczerze mówiąc boję się za każdym razem kiedy jem ponieważ wszystkie starsze osoby które znam nie znają się na tych grzybkach i mnie stresują… Np dzisiaj zebrałam na łące kilka i już mam wątpliwości i szukam zdjęć tego muchomora na internecie… Nie uważa Pan że kania ma swój oryginalny, piękny zapach? Taki jak żaden inny grzyb..? Myślę że 2 ostatnie zdjęcia to kanie, choć w tym przedostatnim musiałabym zobaczyć spód żeby być pewną… Czy poprawnie?

  31. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Brawo “Linka”,
    czubajka kaniatak, to są właśnie kanie, smaczne i pachnące. Bardzo lubię ich zapach. Mam podobny problem z żoną, chętnie przygotowuje wszystkie grzyby ale za kanie się nie bierze. Może i dobrze.
    Mam okazję dłużej delektować się tymi grzybami: od cudownego widoku w lesie, wspaniałego zapachu kiedy jadą do domu w samochodzie, już w domu w oczekiwaniu na swoją kolej na patelni i wreszcie na talerzu.
    I dzisiaj byłem w lesie ale “moje” kanie ktoś wcześniej już zerwał.

    Kanie są bardzo charakterystyczne i nie sposób pomylić z innymi grzybami.
    Wiadomo:
    rysunek na kapeluszu, ciemny szary (nie śnieżno biały) spód, czubek twardy (stąd czubajka kania), nóżka łykowata i pusta, ruchomy pierścień i zapach. Tyle cech jednoznacznie identyfikujących tego wspaniałego grzyba, że w ciemno można go określić.
    Kiedy są problemy z młodymi osobnikami to wstawiam je do wody i kapelusz rozwija się, a taki rozwinięty lepiej położyć na patelni.
    Smacznego.
    PS
    A jak podoba się ta kania “młódka”.
    Przy okazji kania ma bliżej do pieczarek niż do muchomorów.

  32. ajax napisał(a):

    Hmm - pierwsze zdjęcie wzbudza moje wątpliwości. Niby podobna, ale ja bym jej do koszyka nie włożył. Niech sobie rośnie. Drugie to kania z całą pewnością, trzecie - też zostaje w lesie (nie jestem pewny, czyżby pieczarka? A może jednak kania? Lepiej niech zostanie, wolę spać spokojnie), pozostałe to kanie. Choć ostatnią zebrałbym następnego dnia (o ile doczeka). Pozdrawiam.

  33. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    “ajax”
    Piątka z plusem.

    Pierwsze to kania, ale nie czubajka, niech zostanie w lesie - słusznie.
    Drugie - kania czubajka na bank - trafiony.

    Trzeci - trafiony! - to muchomor zielonkawy TRUJĄCY.
    Mówią też na niego muchomor sromotnikowy - kapota, truje “naśmierć”.
    Łatwo go odróżnić, ma bardzo białe blaszki i w dotyku zupełnie inny niż bardzo smaczna i śliczna kania.

    Te dwie ostatnie to kanie i słuszne podejście, niech ta ostatnia poczeka do następnego dnia.

    Ja taką biorę z nóżką i wstawiam do wody lub mleka (jak mam) jak kwiatka. Otwiera kapelusz i na patelnię.

  34. ajax napisał(a):

    Trochę się potłumaczę - był z góry, ogniskowa raczej standardowa (tak mogę sądzić po niewielkiej głębi ostrości) przy małej odległości może trochę spłaszczać (nie widać kształtu kapelusza), a blaszek (i pochwy przy gruncie) to w tym ujęciu zupełnie niemożliwe ocenić.
    Raczej blamarz z mojej strony niż piątka - taki ładny sromotniczek. Jedyne pocieszenie, że ocaliłem własne życie.

  35. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    “ajax”
    elegancko, piątka, jak się nie wie co to za grzyb, niech zostaje w lesie i taka była pierwsza decyzja - ok.

    Celowo tak fotografowałem, bo w pierwszym odruchu też myślałem, że to moja ulubiona kania. Po dotknięciu bielusieńkich blaszek i braku “czubka” - kania wykluczona.

    Taki trujący i tak się maskuje - oj trzeba uważać.

  36. elamigos napisał(a):

    Czy te kanie są jadalne? Rosną u mnie o tej porze roku od około 3-4 lat. Nigdy ich nie jedliśmy, bo wszystkie kanie zbieramy zawsze w lesie. Te rosną zaraz obok domu (mieszkam na wsi).

    http://img.najlepsze.net.pl/images/280_IMG_4253.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/350_IMG_4254.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/773_IMG_4256.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/441_IMG_4257.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/395_IMG_4258.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/303_IMG_4259.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/854_IMG_4260.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/827_IMG_4263.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/260_IMG_4266.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/296_IMG_4268.jpg
    http://img.najlepsze.net.pl/images/978_IMG_4272.jpg

  37. SLedzik napisał(a):

    Oczywiście, że jadalne. Kanie nie rosną tylko w lesie, lecz również, a nawet głównie na polach, działkach, łąkach itp. Przy czym kanie leśne mają zazwyczaj niewielkie kapelusze, a te polne osiągają wielkie rozmiary, właśnie takie jak na zdjęciach - życzę smacznego !

  38. kamila napisał(a):

    Witam,
    mam pytanie do grzybiarzy. Na mojej działce leśnej pojawiły się grzyby do złudzenia przypominające kanie. Ja zbieram grzyby od kilku lat, a szczególnie lubię kanie, potrafię je odróżnić od muchomorów, ale ten wysyp jest zaskakujący, jest ich cała kolonia rosną w zbitych grupach bo kilkanaście sztuk. Tak rosnących kań nigdy nie widziałam, stąd moja niepewność czy to aby na pewno grzyb jadalny. Bardzo proszę o pomoc, nie wiem jak tu zamieścić zdjęcia tych grzybów, ale mogę je przesłać na maila.

    No i już są te wspaniałe grzyby na łące:

    kania czubajka

    kania czubajka

    kania czubajka

    kania czubajka

    kania czubajka

  39. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    proszę bardzo,oto mój adres emilkowy

    andrzej@bossowski.pl

  40. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    To oczywiście kanie, nawet po zdjęciach można je poznać.

    Takiego pola grzybowego jeszcze nie widziałem.
    Widok fantzstyczny.
    Ciekaw jestem jak będą wyglądały jak kapelusze rozwiną się.

    A co zrobić z takim dobytkiem?
    Wszystkiego zjeść tak od ręki to się chyba nie da.
    Część można zjeść usmażone na świeżo, część na mielone, a resztę trzeba jakoś przechować. Tylko można je ususzyć. Później namoczone w mleku smażyć, a najlepiej rozdrobnić i suszone dodawać do różnych potraw - sosów, zup, mięsa itp.

    Jestem pewien, że to nie ostatnie słowo tych grzybów. Przy następnym wysypie znów ich tyle będzie, a może jeszcze więcej.
    Gratuluję.

  41. kamila napisał(a):

    hmm, mam wątpliwości co do tych grzybów, ponieważ większe okazy zaczynają czernieć od spodu, poza tym czytałam o czubajce rdzawej, bardzo trującej odmianie kani, która rośnie właśnie w takich miejscach jak śmietniki, miejsca po starych kompostnikach. Może doślę jeszcze zbliżenia grzybów żeby mieć pewność:)

    czubajka kania

    czubajka kania

    czubajka kania

  42. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Ta nowa porcja zbliżeń wzbudziła moje wątpliwości.
    Na wszelki wypadek chyba lepiej ich nie jeść. Prześpię się z tymi grzybami i napiszę coś o nich.

    Dziękuję za wspaniałą fotkę Pań.
    Czy też mam ją dołączyć do grzybów…?

  43. kamila napisał(a):

    Oj, przepraszam za tę fotkę:) Proszę nie zamieszczać:)

  44. niepewna napisał(a):

    Witam, dzisiaj byłam na grzybach i znalazłam grzyba, który wygląda jak kania, ale nie jestem do końca przekonana czy to dobry grzyb. Niby z opisem się zgadza bo trzon ma pusty w środku, kruchy, kapelusz jasno brązowy, z łuskami i ciemnym wypukłym czubkiem, suchy, nie błyszczący oraz przesuwalny pierścień. Często byłam przestrzegana przed tymi grzybami przez znajomych, stąd moje obawy. Proszę napisać czy istnieje ryzyko, że grzyb, który opisałam to nie kania, a jakiś inny trujący. Gratuluje ciekawej strony (widać, że powstała z pasji). Pozdrawiam.

  45. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Z opisu wszystko się zgadza, a najlepiej to porównać fotografie. Wyżej jest ich trochę pokazujących czubajkę kanie w różnych stadiach.

    Takie młode to trudno rozróżnić ale jak ma już rozwinięty kapelusz to wygląda ślicznie i cudownie smakuje.
    Jak się nie zna tych grzybów to najlepiej każde znalezisko konsultować z wytrawnym grzybiarzem. Jak zobaczy, dotknie powącha to pewnikiem wyda dobrą opinię.

    Smacznego, na wszelki wypadek.

  46. niepewna napisał(a):

    Zdaje się, że jednym wytrawnym “kaniarzem”, którego mogę teraz zapytać, jest Pan. Przesłałam zdjęcia grzyba na maila. Proszę rzucić okiem, jeśli Pan może. Z góry dziękuje.

  47. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Rzuciłem,
    cudowna czubajka kania.
    Smacznego
    Urocze fotki wstawię nieco później.

  48. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Witam, można u pana kupić te grzybki?
    Ich smaku nigdy nie zapomnę a już dawno nie miałem okazji go poczuć. Za czasów dziadka jadłem tego sporo, a teraz ani nie mogę ich znaleźć ani kupić
    ” - myślę, że chodzi autorowi o czernidłaka kołpakowatego.

    Niestety,
    te na fotografiach rosną na działce rekreacyjnej Pani Kamili koło Łowicza. Są one tak mało trwałe, że nie ma możliwości ich przesyłania.
    I ja mam problemy ze znalezieniem takiej ilości tego wspaniałego grzyba.
    Musimy tylko łykać ślinkę i zazdrościć Pani Kamili takiego bogactwa.

  49. kamila napisał(a):

    Faktycznie czernidłaki są pyszne. Smażone na maśle smakują wyśmienicie:) Wszystkim polecam, a zwłaszcza wielbicielom kanii.

  50. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Nie wszyscy mają taką obfitość na swoim trawniku. Jak Pani widzi, do tych czernidłaków ustawia się już kolejka.
    Musimy się obyć smakiem i liczyć na wysyp czubajki kani.
    Proszę jeszcze spróbować w cieście naleśnikowym.
    Smacznego.

    Może zechce Pani zrobić próbę konserwowania czernidłaków kołpakowatych - marynowanie z dodatkiem miodu, i zamrażanie (lekko obgotowanych i osuszonych) - te mrożone trzeba szybko rozmrażać i na patelnię - oj już czuję smak takiej kolacji.

    Ja, niestety dzisiaj muszę się delektować kurkami - na śniadanie były z jajkiem, a reszta pójdzie do słoiczków.

  51. Dawid napisał(a):

    Witam.
    Moi rodzice zjedli kanie, chyba kanie, bo moja mama obawia się, że to muchomor sromotnikowy, bo mówi, że jest gorzki.
    Czy jest możliwość, że to muchomor, bo przeczytałem, ze miąższ jest słodki, a nie gorzki.
    Proszę o odpowiedź.

  52. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Zachęcam do przeczytania uwag Justyny przy opisie muchomora na temat spożywania grzybów blaszkowatych.

    Zachęcam do większej rozwagi przed jedzeniem grzybów, a nie po.
    Po spożyciu to mleko już rozlane i w wielu przypadkach toksyn tego truciciela nie da się usunąć.
    Zabija na śmierć.

  53. Emila napisał(a):

    Super strona! Mnóstwo pomocnych informacji. Mi wiedzę o grzybach przkazała moja babcia i nadal konsultuję się z nią z sprawach grzybowych jesli mam jakies wątpliwości:)Czubajki kanie są pyszne. Dzis w lesie na spacerku z psem znalazłam jedną, juz ją zjadłam!Mniam!Zaskoczyła mnie informacja o czernidłaku kołpakowatym poniewaz u nas w rodzinie nie jemy tych grzybków i nawet nie wiedziałam, że są jadalne. Mam dobrą miejscówe na te grzyby na terenia żwirowni, jest ich tam pełno!!!!!Pozdrawiam!!!

  54. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    A ja dziękuję za ciepłe słowa i żałuję, że nie znam adresu tej żwirowni.
    Smacznego.

    Takie konsultacje z osobami doświadczonymi w sprawach “grzybowych” to godne polecenia działanie. Rozwagi nigdy zbyt wiele.

    Lepiej wyrzucić kosz niepewnych grzybów jak zjeść jednego truciciela.

  55. karol napisał(a):

    mam pytanko.dziś upolowalem 17 kani. 3 z nich to wysokie okazy ale jeszcze zamkięte,reszta z nich zostala zerwana w ciemnym lesie tz.w iglastym lasku niewielkim gdzie podloże wygląda jak nienajgorszej klasy ^dywanik ^ nie wiem jakie to iglaki ale kazde drzewko jest bardzo geste a generalnie chodzi mi o to ze te grzybki z ciemnego lasku odbarwily sie na czerwonawo po odcięciu nuzek,no i blaszki po uszkodzeniu . czubki tych grzybkow są ciemne i sterczą jak ……….. na mrozie :) to chyba glowna cecha kani.? kapelusz ma te ciemne plamki poszarpane ^jak kania^. i ta nóżka biala gladka . co z tym fantem zrobić? zrobić je dobrze czy do kosz-alina ???

  56. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Choć wiele lat zbieram grzyby to w każdym przypadku jak mam wątpliwości takiego grzyba “wysyłam” do Kosza-lina…
    Oglądam go, fotografuję, analizuję miejsce gdzie rósł i do Kosza-lina…

    Czubajka kania ma swoje charakterystyczne cechy, na które nieco wpływa środowisko, podkreślam NIECO. Czy aż tak, że kania zabarwia się na czerwonawo, tego nie wiem.

    Czubki kani są wyraźne, stąd jej nazwa czubajka, ale czy sterczą one jak … na mrozie, tego też nie wiem. Może to … kania, ale nie czubajka.
    Męska decyzja i te wątpliwe do Kosza-lina. Na obiad wystarczą te 3 duże.

  57. rocho11 napisał(a):

    Witam i pozdrawiam panie Jozefie , gratuluje swietnej strony , czegos takiego szukalem od dawna i milo mi bedzie uczyc sie od mistrza :) Mam male pytanko :czy kanie tez sie obgotowuje przed smazeniem ? i obgotowanie co u pana znaczy , czyli ile to jest minut ?

  58. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    “rocho11″ - dzięki za słowa uznania. Do mistrzostwa to jeszcze daleko i tym niech się zajmują specjaliści od rozpoznawania i opisywania grzybów.
    Bardziej czuję się smakoszem i w jedzeniu grzybów to chyba doszedłem już do mistrzostwa.

    Kanie i rydze smażę bez obgotowywania.
    Czubajka ma dość twardy czubek, więc tylko wycinam go … i na patelnię. Zależy jak ma być smażony - panierowany, w jajku, w cieście naleśnikowym … już nie mogę się doczekać nowego sezonu grzybowego.
    Smacznego.

  59. Seba napisał(a):

    Witam.

    Widzę, że od prawie roku nie było żadnego wpisu. Pewnie dlatego, że temat “ożywa” tylko wtedy kiedy zaczyna się sezon grzybowy ;) (który z resztą prawdę mówiąc trwa prawie cały rok :) - trzeba tylko wiedzieć co zbierać i gdzie).
    Załączam swój komentarz w temacie “z kanią” bo właśnie jestem po konsumpcji tego pysznego grzyba, oczywiście w panierce (jak schabowy).
    MNIAM! :)
    Znalazłem dziś kilka kapeluszy. Dosyć młodych. Tego największego i najlepiej rozwiniętego już nie ma. Zniknął w 1m. 30s. od zdjęcia z patelni :)
    Przyznam, że wcześniej nie zbierałem kani więc mam pytanie.
    Czy można te mniejsze kaplusze, jeszcze nie całkiem rozwinięte, zostawić namoczone w mleku i pozostawić w lodówce do dnia następnego a później poddać obróbce jak wcześniej pisałem?
    Chodzi mi o przechowywanie kani. Jak długo może “leżeć” aby się nic z nią nie stało?
    Pytanie oczywiście “tak na przyszłość”, bo po tak długiej przerwie w tym wątku chyba nie uzyskam odpowiedzi zbyt szybko.
    Pozostałe kapelusze i tak pewnie za chwilę znikną z mleka i wylądują na patelni :)
    Stronka fajna i mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijała.
    Pozdrawiam!

  60. Tosiek napisał(a):

    Witam wszystkich smakoszów grzybów. Wczoraj wybrałem się ze znajomymi do lasu na kanie i po raz drugi w tym roku wróciłem ze spuszczoną głową. Znowu tylko jeden kapelusz w reklamówce i z uczty nici. Wciąż jestem pełny nadzieji, że kolejna wyprawa zakończy się sukcesem i stąd moje pytanie. Do kiedy trwa sezon na kanie?

  61. Marlena napisał(a):

    Mój ulubiony grzyb! W tamtym roku znalazłam 40 kapeluszy, w tym 15 rozwiniętych i 25 młodych nierozwiniętych. Duże poszły od razu na patelnię, a młode wkładam jak kwiaty do wazoników i słoików z wodą i czekam na rozwinięcie (pamiętajcie jak niepotraficie rozróżniać kani (i jak potraficie ale nie jesteście pewni na 100%) nie jedzcie niedojrzałych, nierozwiniętych tylko włożyć do słoja i czekamy jak się rozwinie!!!). Kania różni się od muchomorów także tym, że ma ruchomy pierścień na nóżce!

  62. Mateusz napisał(a):

    Ja mam takie miejsce że kanie moge kosą kosić, tyle ich jest jest to miejsce trudno dostępne dlatego tak dużo ich jest, i moje pytanie co z nimi robić ?;) bo wiadomo że 100 kań odrazu nie wrzucę na patelnie a ten grzyb szybko się psuję proszę o pomoc autora ;)

  63. C.J. napisał(a):

    Witam Pana
    Nazbierałem dzisiaj pełen kosz grzybów (prawdziwki, kurki, podgrzybki) oraz znalazłem jedną piękną kanię. Wg informacji z Pańskiej strony jestem w 99% pewien że to kania, ale wolałbym jeszcze potwierdzenie dla swojej pewności.
    Poniżej zamieszczam zdjęcie owej kani
    http://a.imageshack.us/img687/2084/dsc00685yg.jpg

  64. tay napisał(a):

    Przy czeridlaku też radzę uważac. Czernidlak i kieliszek alkoholu to prawie jak muchomor. Czernidlak tylko dla abstynentów!!!

  65. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Tay,
    tak mówią, czernidlak i alkohol to trucizna. a jest on tak smaczny, że warto zrezygnować z gorzałki.

    Problem z wielką ilością “kaniowych” kapeluszy jest wielki.
    Zjeść się ich nie da, więc co robić?
    Może ktoś ma jakiś inny pomysł - wg mnie jedyne rozwiązane to suszenie i rozdrobninie do użytku na zupę grzybową i dodatki do różnych potraw: od kotletów, przez sosy do bigosu włącznie.

    C.J. - nie podejmuję się oceny grzybów rozdrobnionych. Może ktoś z internautów coś powie w tej sprawie.

  66. Ola napisał(a):

    Jak w prosty sposób odróżnić panienkę od sromotnika? Babcia się obraża, że nagle nikt nie chce jeść grzybów przez nią zebranych i jak nie zjem będzie jej przykro, ale jak zjem i umrę to też będzie jej przykro więc proszę o radę. Na pierwszy rzut oka żadne blaszki w “panienkach” nie są jasne więc jestem spokojniesza, ale proszę o szczegóły.

  67. argen 43 napisał(a):

    czernidlak bardzo lubi drogi wysypywane w lesie kamieniem wapiennym,ale z alkoholem to trucizna,dlatego w mojej okolicy nikt go nie zbiera,lub nie zna,a rośnie tego masa gdyż wydobywamy wapień.

  68. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Ola, czy “panienka” to kania czubajka? Nie znałem tej nazwy - cudowna.

    Kania ma charakterystyczny czubek, twardy i wyraźnie widoczny, ma charakterystyczny kolor - ten trujący jest lekko zielonkawy, kania ma ruchomy pierścień. Myślę, że babcia nie chciałaby otruć wnuczki.

    Kania jest tak charakterystyczna dla wytrawnego grzybiarza, że nie sposób jej pomylić.
    Życzę smacznego i babci bym zaufał. Chyba nie jedną kanię (panienkę) już zjadła.

  69. Mateusz napisał(a):

    A co z handlem? bo mama już mi smażyc nie chce, bo co 5-7 dni przynosze około 100 kani/sów rozdaje rodzinie znajomym ale oni już też za bardzo nie chcą, a po co mają sie marnowac :)

  70. Mariola napisał(a):

    Witam!
    Ja na nadmiar kani rzadcko cierpię, a szkoda…
    Podaję mój przepis na kanie “na później” - REWELACJA!!!
    Kanie podzielić na nieco mniejsze kawałki, usmażyć standardowo - jajka, sól, bułka tarta. Usmażone kawałki poukładac w słojach typu twist, dodając do każedgo słoja liście laurowe i ziele angielskie. Zalać niezbyt mocną zalewą octową (woda, ocet, sól), zapasteryzować. Podobno pasteryzowanie nie jest konieczne, jeśli do słoja wkłada sie gorące kanie i zalewa gorącą zalewą, ale ja zawsze pasteryzuję - nie chcę ryzykować, że takie pyszności mi spleśnieją.
    Taka kania jest pyszna :-) Bardzo delikatna w smaku, po prostu rozpływa się w ustach… Polecam :-)

  71. kpkacha napisał(a):

    Witam.
    A ja właśnie dziś zdobyłam na łące przy lesie kilka pięknych kani, młode nierozwinięte zostawiłam, zebrałam tylko te już pootwierane. Ponieważ grzybiarzem jestem słabym i rzadko chodzę na grzyby;) więc zbieram tylko te grzyby co znam (głównie czarne łebki) w razie wątpliwości radzę się lepszych grzybiarzy ode mnie bez których do lasu się nie ruszam :) Czasem mogę nawet prawdziwka z czymś pomylić więc zawsze wolę zapytać drugiej osoby ( no i metoda na język - jak pali to wywalam). kaniowym znaleziskiem pochwaliłam się siostrze (tylko telefonicznie) i co - oczywiście mnie nastraszyła że ostatnio dużo zatruć jest właśnie kaniopodobnymi grzybami a wiadomo, że mimo że grzyba się zna i zbiera sporadycznie od kilku lat to ktoś uparty zawsze może zasiać ziarnko niepokoju, że może tym razem się pomylił człowiek…ale Pana strona rozwiała wszelkie wątpliwości :) a więc ponieważ wychodzę z założenia że grzyby niezależnie pod jaką postacią są raczej ciężkostrawne a w dodatku jeszcze jako potrawa smażona - więc oczyszczone kapelusze właśnie się moczą w mleku (dla odciągnięcia goryczki i ewentualnych toksyn - tak mnie nauczyła babcia, nie wiem czy to prawda czy dawny przesad ale przecież nie zaszkodzi) i niech sobie leżą całą noc a jutro będzie smażenie tradycyjnie w jajku i bułce ;) już mi ślinka cieknie.
    I na koniec mała uwaga - jeśli spotykam kanię w środku lasu to grubo się zastanawiam czy to aby na pewno kania, jeśli nie jestem pewna na 200% to zostawiam. Za to mniej wątpliwości mam przy kaniach znajdowanych tuż pod lasem czy na okolicznych łąkach bo to ich ulubione tereny szczególnie u nas w kieleckim :)
    no i mała zagadka na koniec - czy wie Pan co to jest za grzyb przez niektóre starsze osoby w naszym regionie zwany cholewką ? :) kolor ma prawie czarny i jest bardzo dobry na pierogi ;)

  72. Tomusia napisał(a):

    Te zdjęcia poniżej kreski to też kania ,ale nazywa się Kania Czerwieniejąca ,jadłem to coś,ale jest niedobra gorzkawa,a piszą ,że może wywoływać dolegliwości gastryczne,rośnie głównie w rejonach zanieczyszczonych ,lasy na polach irygacyjnych w okolicach wysypisk! Odradzaam …co do Czubajki Kani to występuje we Wrocku masowo w lesie Osobowickim(tak dużo ,że nawet już nie zbieram),,,szkoda ,że poza nimi nic tam nie rośnie no i oczywiście też ta Czerwieniejąca! już nie zbieram teren zasyfiony ,a ile tych kotletów można jeść ?:) PZ Tomek

  73. Kosik napisał(a):

    nie wiem czy już ktoś odpowiedział na pytanie - gdzie KANIE nazywamy SOWAMI (nie prześledziłam dokładnie wszystkich wpisów) - ale odpowiadam, że w Wielkopolsce (Poznaniu) tak je nazywamy :) pozdrawiam wszystkich grzybiarzy :)

  74. Mateusz napisał(a):

    rowniez potwierdzam ze w wielkopolsce - ostrów wlkp

  75. Grzybiarka napisał(a):

    Witam. Mam pytanie jak przechowywać kanie po ususzeniu? Czy można z nich zrobić jakiś proszek?

  76. Józef Andrzej Bossowski napisał(a):

    Najlepiej sproszkować i dodawać do wszystkiego. Niestety nie mają tego aromatu co borowiki ale zawsze to grzyb.

  77. Ania napisał(a):

    Witam, chciałabym podzielić się autorskim przepisem na pyszną kanię, a mianowicie: smażymy kanie tradycyjnie w jajku i w bułce, a następnie, po przewróceniu na drugą stronę, posypujemy startym żółtym serem; po zdjęciu z patelni można jeszcze polać ketchupem - smakuje prawie jak pizza, niebo w gębie :]

  78. Piotr napisał(a):

    Witam, bardzo zainteresował‚a mnie dyskusja o kani. Zwłaszcza temat odróżniania kani czubajki od podobnych do niej grzybów. Mam kilka zdjęć grzybów, które chciałbym dodać do tego tematu. Panie Józefie, w jaki sposób mogę je do Pana przesłać? (zdjęcia mają razem ok 14MB)
    Pozdrawiam, Piotr

  79. regel napisał(a):

    dzisiaj w 30 minut koło 5kg kani. cała klatka smaży :)

  80. martinpoz napisał(a):

    czy to kania? znalazłem ich chyba 400 sztuk!!! zabrałem tylko skrzynke!!! wiecej nie miałem miejsca! czy one rosną w lsach iglastych? swierkowych? były ich setki!!! brałem tylko te najładniejsze. moge jakos zdjecia zamiescic na tym forum?

  81. ajax napisał(a):

    Pozwalam sobie po długiej nieobecności podesłać kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru. Większość jako ciekawostki, ale ostatnie z zapytaniem: opieńka, czy nie opieńka? Teść twierdzi, że opieńka. Ja też tak uważam, zebrane ze starej karpy. Jednak mam wątpliwości. Do gara trafiły, ale na talerz nie. Wolę poczekać na opinię. Inne to zdjęcia jako ciekawostki. Pozdrawiam

  82. ajax napisał(a):

    P.S. Przepraszam za bałagan - wysłałem wiadomość i zdjęcia na priv

  83. Adam napisał(a):

    Bardzo zaciekawiła mnie ta długa dyskusja o kaniach, sam często chodzę do lasu na grzyby, prawdę mówiąc to za 20 minut się tam wybieram :)
    Mam do Pana pytanie.
    Nie mam nigdy szczęścia do kanii i bardzo mało ich znajduję, więc wczoraj kupiłem na targu 6 kapeluszy. Te mniejsze z obwodem 10-20 cm były bardzo smaczne, ale mam pewne obawy co do pozostałych dwóch największych kapeluszy. Są one nieco uszkodzone i mają już około 3 dni od zebrania. Mają wszystkie cechy kanii czubatki, lecz niepokoi mnie zabarwienie jej blaszek. W miejscach gdzie były nieco zduszone zmieniły kolor na lekko czerwonawy, mimo to zjadłem najmniej zabarwioną i nie zauważyłem większej różnicy w smaku, jednak pewien strach pozostaje.
    Przesłałem Panu kilka zdjęć tego grzyba na e-mail. Proszę o szybką odpowiedź.
    Pozdrawiam :)

  84. matrik napisał(a):

    Ze swojego doswiadczenie zauważyłem, że kanie w odróżnieniu od muchmorów mają bardzo twarde nóżki. Oczywiście nikomu nie polecam sugerowania się jedynie tym. Jak prawidłowo rozpoznać kanię przeczytać można na tej stronie. Jestem ciekaw jedynie czy moje spostrzeżenie jest trafne. Panie Józefie jak pan myśli ?

    pozdrawiam

  85. MłodyGrzybiarz napisał(a):

    Jeżeli chodzi o panienki, tańcowniczki, szlachcianki i świeczki to jest to muchomor rdzwobrązowy. Smaczny grzyb jadalny. Zbiera sie nierozwiniete kapelusze. Pyszne marynowane. Kapelusz rdzawobrązowy, trzon biały, pusty w środku, blaszki i grzyb bardzo kruchy. Polecam

  86. Anna T. napisał(a):

    Witam,
    i do wszystkich opisanych wyżej cech kani dodam swoją “dotykową”. Kania czubajka ma bardzo miły w dotyku, aksamitny kapelusz - taki “ciepły”. Natomiast muchomory mają twarde, “zimne” kapelusze. Wystarczy delikatnie dotknąć palcem kapelusza i już się wie!
    Kania czerwieniejąca ma troszeczę twardszy kapelusz (ale też “ciepły”) a po przekrojeniu czerwienieje - tak jakby “krwawiła” - sprawdziłam!
    Pierwsze kanie jakie znalazlam rosły w mrowiskach!
    Pozdrawiam.

  87. figiell napisał(a):

    Witam,

    Zebrałem dziś kilka kań - tak mi się przynajmniej wydaje. Pierwszy raz zbierałem kanie. Proszę o info czy są to rzeczywiście kanie.

  88. agata napisał(a):

    o tak kanie są smaczne, wręcz
    P Y S Z N E!!!!!!!

    ALE J NIE O TYM. CHCIAŁAMZAPYTAĆ, BO SA RÓŻNE RODZAJEKANI, PRAWDA? u nas rosnąmniejszei jak sie przetnie różowieją. jemy je, ale nie wie, czy one ię zaliczają do jadalnych, czy tych mniej jadalnych (na pewno nie do tych, cotylko raz, bo bym nie pisała ;) ) alepiszę, bo nigdzie nie mogę spotkać zdjęć tych ,,innych”kani. pozdrawiam serdecznie.zdjęcia super, aż ślinka leci

  89. agata napisał(a):

    poprawione:
    ALE JA NIE O TYM. CHCIAŁAM ZAPYTAĆ, BO SA RÓŻNE RODZAJE KANI, PRAWDA? u nas rosną mniejsze i jak sie przetnie różowieją. jemy je, ale nie wiem, czy one się zaliczają do jadalnych, czy tych mniej jadalnych (na pewno nie do tych, co tylko raz, bo bym nie pisała :) ) ale piszę, bo nigdzie nie mogę spotkać zdjęć tych ,,innych” kani. pozdrawiam serdecznie.zdjęcia super, aż ślinka leci

  90. Natalia napisał(a):

    Witam, mam pytanie. Czy spotkał się Pan z robaczywymi czubajkami? Wczoraj mąż przyniósł z łąki 2 kanie. Ale 1 nie byłam pewna - odłożyłam na bok i dziś jak podniosłam z talerza to aż mi się nogi ugięły - roiło się na nim od robaków (4-5 mm długości, ciało obłe i biało-żółtawe). Zawsze uważałam czubajki za takie “czyste” grzyby a pod tym twardym czubkiem znalazłam tych robaków z kilkadziesiąt. Co to takiego? Czy są jakieś inne cechy które mówią nam, że mamy do czynienia z “nie-kanią”? Słyszałam, że w innych grzybach miąższ po przełamaniu ciemnieje na taki różowawo-brązowawy kolor w ciągu kilku minut, a kanii zostaje biały. Czy to prawda? Czy nieruchomy pierścień wyklucza nam jadalność grzyba z całą pewnością?

  91. ciekawy napisał(a):

    Witam.
    Dziś w pobliżu mojego domu znalazłem ok 30 grzybów które wyglądają jak kanie, z jednym wyjątkiem, prezentowane kanie na zdjęciach jakie znalazłem mają nóżki takie chropowate, że tak powiem, a grzyby które ja znalazłem( nie zebrałem ich, niech rosną) mają gładkie trzony, kapelusz jak na zdjęciach powyżej.
    I tu moje pytanie, czy kania może mieć gładki trzon??
    Proszę o odpowiedź.
    Z góry dziękuję.

  92. piżmak napisał(a):

    ostatnio próbowałem bardzo ciekawego dania z kań, przepis może nadawać się dla osób, które zebrały “aż nadto” ;) mianowicie są to smażone, panierowane w jajku i bułce marynowane kanie w zaprawie octowej z zielem angielskim liściem bobkowym i tu najciekwsze KONCENTRATEM POMIDOROWYM, który nadaje ostry smaczek (jeśli dobrze pamiętam na 2kg kań 3/4 lub pół szklanki octu i dwie łyżeczki koncentratu pom. smażeone kanie układamy w słoiku i zalewamy ciepłą zalewą - kiedy znajdę oryginalny przepis na pewno sprostuję jeśli coś przekręciłem) pozdrawiam i życzę smacznego!

  93. greg napisał(a):

    jakiego muchomora można pomylić z opieńkiem

  94. agata napisał(a):

    super pyszny przepis na superpyszne kanie!!!!!

    kiedy już wymyjemy je i nasolimy, UWAGA NIE MACZAMY W JAJKU,
    TYLKO W ŚMIETANIE, potem normalnie, czyli mąka i na tłuszczyk. pod koniec smażenia, na każdą kaniękładziemy po plasterku sera żółtego. można z ketchupem. niezapomniany smak… polecam…

  95. bob napisał(a):

    Witam serdecznie

    Mam następujące pytanie: Co to za grzyb, wyglądem kania, po ścięciu i przyniesieniu do domu brzegi kapelusza zabarwiły sie na ciemno? Blaszki pod spodem nadal białe.

  96. Grzybek napisał(a):

    znalazlem kanie, nie wiem czy to jest muchomor ale po zobaczeniu panskiej strony juz wiem - to jest kania :) jest identyczna do tej ze zdjencia (nie tego ze muchomorem) dziekuje panu :)

  97. anieszka1000 napisał(a):

    ostatnio byłam na grzybobraniu i znalazłam pięknego grzyba (chyba kania) nie byłam pewna więc go nie zabrałam - teraz żałuję bo po obejrzeniu Pana strony wygląda że to była kania.
    pozdrawiam :)

  98. Jędrzej-Brzoza napisał(a):

    Witam,wczoraj znalazłem około 100 sów-pospolitej kani, niektóre osobniki były tak wielkie ,że w życiu takich nie znalazłem ani na oczy nie widziałem,największa sowa w kapeluszu w linii prostej miała 35cm,normalnie szok,dałem zdjęcia do gazety i ma się to ukazać pozdrawiam.Brzoza woj.KUJ-POM

  99. gos napisał(a):

    A gdzie blisko Łodzi można zebrać kanie? jak do tej pory nie miałam takiego szczęścia a na grzybki chodzimy co tydzień.

  100. grzybiarz napisał(a):

    dzisiaj znalazłem w lesie 25 kań niektóre z nich naprawde dorodne a więc od razu poszły na patelnie, kilka zostało tez na jutro, bedzie więc i dobre śniadanie. mam swoje miejsca na kanie i o dziwo zawsze tam jakies kapelusze znajde, dzisiaj odkryłem nowe miejsce na kanie, ale w tym roku kani w bród, w dwa tygodnie( licząc ten i zeszły) nazbierałem około pięcdziesięciu kapeluszy. i co ciekawe rosną w tych samych miejscach

  101. jabar napisał(a):

    Kupiłem (br. wiosną) w firmie GADAR grzybnię kani i posadziłem koło domu na działce. Mam pytanie: czy wśród owocników kani mogą wyrosnąć grzyby trujące (kaniopodobne)? Czy znajdzie się Ktoś, kto jest w podobnej sytuacji. Za odpowiedzi z góry dziękuję i serdecznie wszystkich, zaglądających na tą stronę, pozdrawiwm.

  102. Pierwysz w tym roku napisał(a):

    witam, 15 lipiec a ja już jadełem kanie, 16 kapeluszy w tym 4 robaczywe, zbieram je od 26 lat i nigdy nie bylo ich do 20 lipca, ewenement, tak jest raz w życiu. Deszcze, upał, deszcze. Pozdrawiam!

  103. Wojtek napisał(a):

    Witam,
    super stronka,
    ale co się dzieje z autorem?
    Tyle czasu sie nie odzywa!!!
    Czyżby na zeszłorocznym grzybobraniu popełnił błąd???
    I zjadł grzyby jadalne tylko jeden raz???

  104. xyz napisał(a):

    Witam, bardzo fajna stronka, dodałbym jeszcze, że kanie maja bardzo charakterystyczny zapach. Rada dla ludzi, którzy pierwszy raz zabierają się za kanie - pierwsze 2-3 razy zbierajcie kanie z kimś doświadczonym.

    i jeszcze jedno - zdjęcie zamieszczone w tym linku (to niby kania która jest na tej stronie) http://www.flickr.com/photos/bossowski/2938747254/ moim zdaniem to nie jest kania i absolutnie bym tego grzyba nie ruszył…

  105. regan napisał(a):

    Najlepsze kanie robi się w śmietanie.czyli smażymy naszego ulubionego grzybka na patelni na oliwie lub margarynie a następnie przekładamy do rondla i dodajemy śmietanę oraz solimy.gwarantuję że smak jest 100 razy lepszy od kani w panierce.dla mnie osobiście nie ma nic lepszego.pozdrawiam i zachęcam do spróbowania a na pewno nie zawiedziecie się.

  106. kasia napisał(a):

    a ile czasu mozna trzymac kanie w lodowce?

  107. Arkadyo napisał(a):

    Witam wszystkich grzybiarzy.
    Chciałem dorzucić swoje 3 grosze do tematu czubajek. Spotkałem się w atlasach z podziałem czubajek na dwa rodzaje: czubajka kania i czubajka czerwieniejąca. Wychowalem się przy lesie gdzie rosło bardzo dużo czubajek i z moich obserwacji wynika, że taki podział czubajek jest jak najbardziej poprawny. Czubajka czerwieniejąca minimalnie różni sie od kani i zawsze jako dzieciaki mielismy dylemat - czemu ta kania czerwienieje na blaszkach po dotknieciu :) . W zasadzie na początku traktowaliśmy czerwieniejącą jako “trujaka” dopiero dziadek jednego z kolegów oświecił nas, że to też jest kania jadalna i równie smaczna i on jada ją od lat a ta druga to sowa. I tak nam przez lata zostało - na czerwieniejaca mówilismy kania a na kanię sowa :) . Z czasem jak podrosłem sięgnąłem do altasów a później netu i okazało się, że w niektórych żródłach czubajki dzieli sie tak jak wyżej opisałem. Co do różnic to choć bardzo, bardzo minimalne to wprawne oko szybko je rozpozna - czerwieniejąca nie ma takiego wełniastego kapelusza od góry jak kania i z reguły nie łysieje tak jak kania tj. nie traci tej postrzępoinej skórki na kapeluszu. No i jak wspomniałem wcześniej - czerwienieje w miejscu dotkniecia blaszek a bardzo dojrzałe osobniki obrzerza blaszek mają takie rudawe.

  108. Kamilcia napisał(a):

    Witam serdecznie:)))Znacie może grzyba o nazwie Szmaciak albo Kozia broda? Podobno jest pod ochroną.Znacie jakieś przepisy na to? Zerwałam ostatnio w lesie dwa wielkie okazy,podsmażyłam na masełku z cebulką-PYCHA:))) Smakuje trochę jak chińskie grzybki Mun.A co do kani to mąż przyniósł ale ja się ich trochę boję,leżą umyte na talerzu już dwie godziny i nie wiem,czy nie umrę od nich…:(((

  109. 85atka napisał(a):

    http://galerius.pl/account/editImage/51922904/ dodam jeszcze jedno zdjęcie :P

  110. 85atka napisał(a):

    mam nadzieję że to kanie :P

  111. Beata napisał(a):

    Witam,
    na poczatek chcialabym pogratulowac super stronki, ale gdzie sie podzial pan Jozef???
    Wczoraj znalazlam u sasiadow dwa piekne okazy chyba czubajki czerwieniejacej. Do zludzenia podobna do kani, czy jak to u nas w wielkopolsce mowia sowy. Kapelusz parasolowaty z czubkiem, pokryty typowymi luskami, trzon twardy z luznym pierscien, blaszki luzne, kruche itd. Po przecieciu trzonu zdziwilo mnie jego czerwonawe zabarwienie, ktore po chwili zmienilo kolor na brazowy. Blaszki po dotknieciu rowniez zabarwily sie na rozowo. Zaczelam szukac w sieci i natknelam sie na czubajke czerwieniejaca bohemice. Grzyb trujacy, szczegolnie ta odmiana “ogrodowa”, a wiec do kosza…
    Na ponizszej stronce znalazlam kilka pomocnych informacji

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,61085,3621752.html

    W forum natknelam sie na wpisy, w ktorych piszecie, ze czubajka czerwieniejaca jest grzybem jadalnym tylko jak go odroznic od tej trujacej odmiany bohemicy???

Dodaj komentarz