Etykiety do piwa
Etykiety do piwa, obok podstawek do piwa i kapsli są najczęściej zbieranymi przez kolekcjonerów pamiątkami związanymi z piwem. Wielka ilość wzorów pozwala na kolekcjonowanie etykiet jednego browaru. Inne birofilia jak otwieracze do piwa, kufle, pokale i inne gadżety powstaję w mniejszych ilościach, więc kolekcjonerzy najczęściej zbierają je z różnych browarów.
Tutaj zamierzam umieszczać etykiety, które wpadną mi w rękę, a na następnych stronach umieszczę etykiety wydane przez browar we Lwówku Śląskim, browar w Częstochowie i inne browary.
Na podstawie kolekcji zebranych skanów etykiet postaram się przygotować publikacje drukiem ilustrujące np. zdarzenia historyczne, herby i inne ciekawostki. Do takich opracować potrzebuję dużej ilości różnych etykiet więc proszę kolekcjonerów o pomoc.
Jeśli masz ochotę dokonać wymiany etykiet napisz do mnie e-mail.
Z moich stron można dowoli kopiować wszystkie podstawki i etykiety, więc proszę kolekcjonerów o przysyłanie e-mailem skanów etykiet, których poszukuję.



30-06-2008 o godz. 18:37
witam,podziwiam panska kolekecje etykiet,mam kolekcje etykiet od roku 1950-1989 ktora chetnie sprzedam.jezeli byłby pan zainteresowany kupnem badz tez znał osoby zainteresowane prosze o kontakty.maras06@wp.pl łaczna suma etykiet to 700 szł plus minus ktora wyceniam na 400 zł
02-02-2009 o godz. 04:28
mam dużo etykiet bo mój dziadek je zbierał i chciał bym poznać cenę tej kolekcji…prosze o kontakt
02-02-2009 o godz. 11:09
Tu pojawia się pewien problem.
Otóż od dawna wiadomo, że kolekcjonerstwo nie jest cechą dziedziczną.
Inaczej do kolekcji podchodzi pasjonat, zbieracz, a zupełnie inaczej, bez emocji podchodzi do niej spadkobierca po dziadku.
Tak naprawdę to wartość kolekcji polega na jej zbieraniu, interesowaniu się problemem, poświęcanie swojego czasu na ten cel, kontaktach z ludźmi. Traktowanie jej jak dobro materialne nie ma sensu.
I to “piotrek” wcale nie o etykiety chodzi!
W tej całej kolekcji chodzi o twojego dziadka.
To ON był wielki, a nie wartość kolekcji.
To on poświęcał swój czas abyś mógł lepiej poznać czasy, w których żył twój dziadek. Byś lepiej mógł zrozumieć jego postawę życiową, sposób spędzania czasu, sposób rozumowania … produkty, z którymi on się spotykał, przedmioty pokazujące upływ czasu i zmieniające się upodobania, rozwój techniki poligraficznej, zmianę norm, zmianę informacji jaką przekazywano kupującemu piwo …
i tak mógłbym do rana ci to wszystko tłumaczyć.
To wszystko chciał pokazać ci twój dziadek … i chyba zawiódł się na tobie. Bo dla ciebie ważne jaki szmal zostawił ci dziadek.
Czy zastanowiłeś się co ty zrobiłeś dla dziadka?
Czy np. uporządkowałeś i opisałeś stare fotografie z jego życia, czy naprawdę wszystko potrafisz opowiedzieć swojemu wnukowi o swoim dziadku?
Czy dowiedziałeś się od dziadka wszystkiego o jego dziadku?
Tym nie warto się zajmować, prawda?, tego nie da się wycenić w gotówie.
Wojna poczyniła tak wiele spustoszeń, że wiele rodzin zaczynało życie na surowym korzeniu, od zera.
Twojego dziadka trzeba wysoko cenić, bo to on chciał?, rozpoczął tworzenie twoich korzeni. Na etykietach piwa pokazał ci jak zmieniał się świat wokół niego.
Zapewniam cię, że przez moment nie pomyślał gromadząc kolekcję o pieniądzach.
Koszty jakie poniósł nigdy nie zwrócą się.
Najlepiej zostaw to wszystko gdzieś w szafie, może zainteresuje się tym twój wnuk … i doceni wartość emocjonalną kolekcji, a nie jej wartość materialną.
Może on będzie chciał lepiej poznać swojego pra-pra-dziadka i jego czasy.
Jak zaniesiesz to to do skupu makulatury to nawet grosza nie dostaniesz.
Dzieci w Olsztynie podczas “akcji” zbierania surowców wtórnych za 500 kg makulatury dostały 5,- zł (słownie pięć złotych).
Znam faceta, który kolekcjonował takie bilety Narodowego Banku Polskiego z wizerunkiem Kopernika. I co? Dzisiaj to wartość makulatury.
Widziałem też sklep wytapetowany setkami z Waryńskim. To też była niezła kolekcja. 103,- zł kosztowała wówczas butelka gorzałki. Na sam widok, aż się w głowie kręciło.
Pożyjesz, to sam docenisz to co piszę.
Dwóch kumpli spotyka się.
Pada pytanie: Mosiek, ile dałbyś za moją Salci?
- Nic!
- Zgoda, bierz ją, jest twoja.
02-03-2009 o godz. 20:33
mam tysiace otwieraczy od puszek do piwa chodzi o te co sie nimi puszke otwiera.Dowiedzialem sie ze te co nie przylegaja do magnesu mozna za duza kwote sprzedac czy to prawda ??
02-03-2009 o godz. 22:59
A te co przylegają pójdą na śmietnik?
Chyba szkoda?
Są tacy ludzie, których interesuje kolekcjonerstwo - zbierają wszystko: długopisy, misie, znaczki, etykiety od zapałek … Niektóre “zbieractwa” mają nawet swoją nazwę - filatelistyka, filumenistyka, …
Są też tacy, którzy zbierają banknoty - to bankierzy i oszczędzający na wszystkim.
Nie zawsze zbieractwo da się zamienić na pieniądze i to nie pieniądze motywują do zbierania, kolekcjonowania najbardziej głupich rzeczy.
Jedni chcą zadziwić znajomych, pochwalić się w Teleeksspresie, inni chcą trafić do księgi Guinessa.
Może zamiast niszczyć taką kolekcję warto przekazać ją do muzeum w swoim mieście, albo do jakiegoś muzeum piwowarskiego. Może ona przyciągnąć do miasta turystów i na nich można zarobić.
A jeśli chodzi o otwieracze do puszek do piwa i to w tysiącach egzemplarzy to to naprawdę zadziwiający zbiór.
Zwykle puszkę od piwa otwiera się palcami, nawet jednym … i do magnesu nie przylega.
10-03-2009 o godz. 23:04
w sumie z kolehgami i kolezankami mamy ok 20 tysiecy sam posiadam ok 5 tysiecy to chodzi o otwieracz do puszek ten taki jakby kapselek i on jest duzo wart,nazbieranie tysiaca zajmuje ok miesiac wiec to nie tak duzo
21-06-2010 o godz. 18:40
Witam, zbieram etykiety dopiero nie cały rok, mam około 1.600 sztuk zaraził mnie tym hobby mój chłopak który oczywiście też zbiera, ale ja raczej jestem bardziej chętna posiadania nowych niż on:) Naprawdę fajne hobby i o to chodzi:) Pozdrawiam
22-06-2010 o godz. 09:03
Gosiu,
przyślij mi na e-maila adres, na który mogę wysłać Ci trochę etykiet z Litwy. Po ostatnim pobycie przywiozłem ich trochę.
Oprócz etykiet można zbierać kapsle, otwieracze do kapsli, podstawki do piwa (tzw. wafle), różne piwne gadżety, koszulki itp. To wszystko tworzy otoczkę piwa choć wiele osób w piwie widzi tylko alkohol.
Zadzam się z Tobą, to naprawdę fajne hobby - można poznać geografię, historię, ekonomię, poligrafię (etykiety to przecież małe dzieła sztuki) i wiele innych spraw.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
23-06-2010 o godz. 23:42
Wysłałam już to o co Pan prosił:)
To jest dziwne ale ja osobiście nie pijam alkoholu, ale nie jest to żadnym ograniczeniem bo wystarczą chęci aby coś kolekcjonować bądź mieć jakiekolwiek inne hobby…
Daje to satysfakcje , nawet w gorsze dni jest coś co cieszy więc myślę że nie prędko z tego zrezygnuje.
Dziękuję i również pozdrawiam.
28-07-2010 o godz. 14:27
Witam, ja też od niedawna zbieram etykiety od piwa. Mam z tego podwójną przyjemność 1. hobby 2. Picie Piwa ( niektóre niestety nie) Najlepsze są Belgijskie Klasztorne takie piwo 0,33 pije się do 0,5 h i człowiek jest szczęśliwa jest chwila na relaks, degustację, rozmowę z partnerem lub znajomymi. na razie mam tylko 183 etykiety. Założenie mam takie, że zbieram etykiety, piw, które sama wypiłam. Następnie zamierzam opisać każde z piw.
To coś ale zbieranie znaczków tylko przyjemniejsze.
Pozdrawiam
30-07-2010 o godz. 08:48
Gratuluję wspaniałego pomysłu, ale zachęcam do opisywania wypitych piw natychmiast. Odkładanie tego na później mija się z celem.
Czasu, który minie nie dogoni się i w sto koni.
Mówię to z doświadczenia, też tak chciałem.
Będąc za granicą odwiedzam browary, przywożę etykiety i piwa produkowane w tych browarach. Jak odwiedzę 2-3 browary to do domu przywiozę ok. 50 piw no i staje się problem.
Nie ma kiedy i jak wypić tych piw, nie mówiąc już o ich opisaniu.
Teraz podczas wakacji udało mi się nadgonić sprawę z wypiciem ich ale zostały jeszcze te w dużych butelkach 2-5 litrów z browarów restauracyjnych.
Kolejny raz postanowiłem, że teraz już będę to robił na bieżąco ale sam już w to nie wierzę. Nie pierwsza to taka obietnica.
A z belgijskich piw polecam Lambika tylko przy Belgach proszę nie mówić, że śmierdzi i jest wstrętne. To tylko wyrafinowany zapach i smak.
Mówią, że jeden lubi pomarańcze, a inny jak mu nogi śmierdzą. Dla degustatora to nie ma znaczenia i nie wszystko wszystkim musi smakować.
Pozdrawiam