Apel do browarów
Apel do browarów!
Towarzystwo Promocji Kultury Piwa BRACTWO PIWNE, jako organizacja konsumencka, oczekuje rzetelnej informacji na temat piw warzonych na terenie Polski. Z punktu widzenia świadomego konsumenta jedną z najważniejszych informacji o piwie – obok składu surowcowego – jest miejsce jego warzenia.
Dlatego domagamy się umieszczania na opakowaniach piw warzonych w Polsce informacji o miejscu pochodzenia (miejscu warzenia piwa).
Dotychczasowe praktyki wielu producentów pozostawiają wiele do życzenia. Firmy posiadające kilka browarów często ograniczają się do informacji o siedzibie centrali. Jest to – zdaniem BRACTWA PIWNEGO – praktyka nieuczciwa, zwłaszcza w kontekście regionalnego pozycjonowania poszczególnych marek.
Poza tym BRACTWO PIWNE uważa, że skoro producenci piwa w większości swoich działań promocyjno-reklamowych zwracają uwagę na jakość wody z określonego regionu, powinni działać konsekwentnie.
Przecież inny smak będzie miało to samo piwo warzone wg identycznej receptury, ale przy użyciu wody z dwóch różnych miejsc?
Informacja o miejscu warzenia jest szczególnie istotna w przypadku tych marek, które produkowane są jednocześnie w różnych browarach, dlatego zwracamy się przede wszystkim do największych krajowych producentów piwa.
Dla nas, jako konsumentów i członków Bractwa Piwnego, dbających o kulturę piwa, precyzyjne określenie miejsca warzenia jest niebagatelnym problemem.
Liczymy na poparcie naszej inicjatywy przez wszystkich, którym problem piwa leży na sercu.
Bractwo Piwne
26-09-2010 o godz. 01:07
Dzień dobry,
kilka lat temu zwiedzałam browar w Tychach i oglądałam linie pakujące z następującymi piwami:
Tyskie Książęce i Gronie
Lech
Żubr
Pilsner Urquell
To mi przypomina opowieść pewnego Słowaka, znawcy piwa, który w pewnej katowickiej knajpie z wyższej półki zamówil Pilsnera. Kelnerka przyniosła piwo, a Słowak z kolegą po spróbowaniu stwierdzili, że zostali oszukani, bo to nie był prawdziwy Pilsner. Kelnerka zarzekała się, że dostali prawdziwego, niechrzczonego Pilsnera. Słowak powiedział mi, że od tej pory już nigdy nie poszedł do tej knajpy i odradza to wszystkim, bo tam fałszują piwo. A w sumie to oboje mieli rację- kelnerka faktycznie podała Pilsnera (tyle, że z Tychów), a Słowak faktycznie nie dostał prawdziwego Pilsnera, którego pijał jeszcze za Czechosłowacji.
27-09-2010 o godz. 20:16
Nie zawsze trzeba wierzyć w to co napisane.
Jeden z kolegów zobaczył napis na płocie - DUPA, chciał pogłaskać i wbił sobie drzazgę. Od tej pory nie wierzy w to co napisane.
Z tym Pilsnerem to chyba podobna historia.