Po powodzi w Bogatyni
Dostałem taki oto apel:
Moi drodzy!
Dostałem niepokojące informacje z Bogatyni. Według świadków tamtejsze domy przysłupowe są w ostatnich dniach masowo burzone. Wygląda na to, że przy okazji rozbiórki budynków uszkodzonych przez powódź, niszczone są także budynki, które są jedynie “nadwyrężone” i przy pewnej dozie dobrej woli mogłyby zostać odbudowane lub przynajmniej zabezpieczone. Jeśli można było odbudować Warszawę i Ostrów Tumski, jeśli można było odbudować Kliczków albo zabezpieczyć mury pozostałości kościoła poewangelickiego w Miłkowie, to bogatyńskie przysłupy też można odbudować.
Obecna sytuacja sprawia wrażenie, że przy okazji “popowodziowych porządków” ktoś próbuje w Bogatyni pozbyć się problemu w postaci domów przysłupowych. Sytuacja ta niepokoi także mieszkańców Bogatyni - w załączeniu przesyłam apel Towarzystwa Miłośników Ziemi Bogatyńskiej, przygotowany w czasie wczorajszego spotkania w Bogatyni. Jeśli ludzie, którzy sami zostali dotknięci tą katastrofą, dostrzegają zagrożenie dla “przysłupów”, to chyba jest coś na rzeczy.
Jeśli mogę Was prosić o wpłynięcie na znajome Wam “czynniki”, albo prześwietlenie sytuacji na miejscu, będę bardzo wdzięczny. Bo może się okazać, że na własne życzenie stracimy (jako region) cenny skarb. Wolę nie dopuszczac do siebie myśli, że ktoś podjął decyzję, by “problem domów przysłupowych przy okazji powodzi rozwiązał się sam”.
Rzecz ma się raczej odwrotnie - Bogatynia może się niebawem spodziewać możliwości uzyskania znacznych środków na odbudowę. I to jest szansa na zabezpieczenie i odbudowę domów zabudowy przysłupowej, na co ponoć dotychczas nie było środków.
Byle nie było za późno.
17-08-2010 o godz. 14:05
Bogatynia, 16 sierpnia 2010
Wojewoda Dolnośląski
Rafał Jurkowlaniec
Szanowny Panie Wojewodo,
Podczas kataklizmu jaki nawiedził Bogatynię 7 sierpnia 2010 r. miasto zostało okrutnie doświadczone. Ucierpieli wszyscy mieszkańcy, przedsiębiorcy, instytucje. Najdotkliwsze straty ponieśli bogatynianie, którzy stracili dach nad głową oraz cały dobytek.
Ratować należy wszystko co uratować można. Życie i zdrowie ludzi wydaje się być już zabezpieczone. Jednak los okrutnie potraktował to co w bogatyńskiej gminie najcenniejsze - domy łużyckie.
Wiele z nich uległo całkowitemu zniszczeniu, ale liczne ocalały, choć są uszkodzone.
Zwracamy się do Pana Wojewody – wieloletniego mieszkańca Bogatyni – oraz do wszystkich urzędników Pana Urzędu, którym na sercu leży dziedzictwo historyczne, z prośbą by otoczyć domy przysłupowe w Bogatyni specjalną troską; by decyzję o rozbiórce domów podejmować w ostateczności; by zrobić wszystko co możliwe aby jak najwięcej tych domów uratować; by wraz z samorządem i partnerami z państw ościennych opracować program odbudowy starego miasta z specjalnym uwzględnieniem rewitalizacji zabudowy łużyckiej.
Obawiamy się, że niektóre domy łużyckie podzielą los Mostu Króla Jana ufundowanego 141 lat temu przez C.A. Preibischa. Ten najstarszy most w Bogatyni, porwany przez wielką wodę, wyłowiony z rzeki 11 sierpnia br. został pocięty i wyrzucony na złom.
Kierujemy na ręce Pana Wojewody prośbę, by nie stało się tak z innymi cennymi pamiątkami w Bogatyni.
My, mieszkańcy Bogatyni, Górnych Łużyc, Gór i Pogórza Izerskiego oraz wszyscy, którym drogie są świadectwa przeszłości, obiecujemy, że dołożymy wszelkich starań, by miejscowe zabytki uratować. Proszę nam tylko pomóc.
Podpisani:
1. Redakcja internetowego magazynu krajoznawczego GÓRY IZERSKIE
2. Józef Andrzej Bossowski
3.
Podpisz i prześlij dalej
19-08-2010 o godz. 18:53
No i jest już dobra wiadomość. Zgoda na rozbiórkę została wstrzymana, a zniszczone domy, które będą rozbierane mają być tak opisane, żeby można je było odtworzyć nawet w innym miejscu.
To dobra informacja, że włączył się do sprawy konserwator zabytków i objąl ochroną te domy.
Dziękujemy i pochwalamy tak szybkie i jednoznaczne decyzje.
Mam nadzieję, że to te apele lokalnej społeczności poskutkowały. Ale jak by to nie było sprawa chyba ma się już dobrze. Teraz potrzeba tylko pieniędzy.
Mówi się, że koszt odbudowy takiego domu jest dwa razy wyższy niż wybudowanie nowego i wynosi około milion złotych.
Gdyby te domy zostaną odtworzone lub doprowadzone do przyzwoitego stanu technicznego to miasto stanie sie perłą na Dolnym Śląsku.
Warto więc poczekać i zainwestować te nawet wielkie pieniądze.