Dostałem taki oto apel:
Moi drodzy!
Dostałem niepokojące informacje z Bogatyni. Według świadków tamtejsze domy przysłupowe są w ostatnich dniach masowo burzone. Wygląda na to, że przy okazji rozbiórki budynków uszkodzonych przez powódź, niszczone są także budynki, które są jedynie “nadwyrężone” i przy pewnej dozie dobrej woli mogłyby zostać odbudowane lub przynajmniej zabezpieczone. Jeśli można było odbudować Warszawę i Ostrów Tumski, jeśli można było odbudować Kliczków albo zabezpieczyć mury pozostałości kościoła poewangelickiego w Miłkowie, to bogatyńskie przysłupy też można odbudować.
Obecna sytuacja sprawia wrażenie, że przy okazji “popowodziowych porządków” ktoś próbuje w Bogatyni pozbyć się problemu w postaci domów przysłupowych. Sytuacja ta niepokoi także mieszkańców Bogatyni - w załączeniu przesyłam apel Towarzystwa Miłośników Ziemi Bogatyńskiej, przygotowany w czasie wczorajszego spotkania w Bogatyni. Jeśli ludzie, którzy sami zostali dotknięci tą katastrofą, dostrzegają zagrożenie dla “przysłupów”, to chyba jest coś na rzeczy.
Jeśli mogę Was prosić o wpłynięcie na znajome Wam “czynniki”, albo prześwietlenie sytuacji na miejscu, będę bardzo wdzięczny. Bo może się okazać, że na własne życzenie stracimy (jako region) cenny skarb. Wolę nie dopuszczac do siebie myśli, że ktoś podjął decyzję, by “problem domów przysłupowych przy okazji powodzi rozwiązał się sam”.
Rzecz ma się raczej odwrotnie - Bogatynia może się niebawem spodziewać możliwości uzyskania znacznych środków na odbudowę. I to jest szansa na zabezpieczenie i odbudowę domów zabudowy przysłupowej, na co ponoć dotychczas nie było środków.
Byle nie było za późno.